Niby śpię po 2-3 godziny, a i tak się z niczym nie wyrabiam i dlatego mnie tu wczoraj nie było.
Rano pieczenie i nauka, potem uczelnia, zakupy, spacer, Costa <3 (polecam piernikową kawę! :), przemyślenia, dłuuugi marszobieg, nauka i... nagle zrobiła się 5 nad ranem, a o 6 pobudka, bo rano znów uczelnia. ;D
Śniadania więc, jak możecie się domyśleć, nie są zbyt kreatywne czy pracochłonne, bo i czasu, i apetytu rano brak. Ale są.
Były.Wczorajsze śniadanie:
 |
| Cynamonowo-gruszkowa jajecznica z twarogiem, gruszką, płatkami migdałów i jagodami kamczackimi |
Dzisiejsze śniadanie:
 |
| Bananowy omlet białkowy, podany z czekoladowym jogurtem proteinowym, mandarynką, bananem i wiórkami kokosowymi; reszta czekoladowego jogurtu proteinowego |
It only hurt a bit..