Botwinka i szpinak, czyli moja ulubiona para, szczególnie o tej porze roku! Łączę je jak tylko mam taką możliwość. W każdej muszelce znajduje się kawałeczek kurczaka, bo ja szpinak najczęściej jem z mięsem, inaczej czegoś mi brakuje...) Połączenie botwinkowo-szpinakowe występowało już u mnie
tutaj w cieście filo, jednak zdecydowanie wolę szpinak w cieście francuskim. Zachwyca każdego, kto spróbuje i da się jeść na zimno i na gorąco. Rożki z ciasta francuskiego ze szpinakiem dostały już nawet własną nazwę i jak robimy imprezy znajomi proszą mnie o "chleb elfów".
Muszę się poskarżyć, że muszelki, które nabyłam drogą kupną łatwo pękają, co niestety nie ułatwia nadziewania, jednak nawet najgorzej nadziane szpinakiem muszelki prezentują się zdecydowanie lepiej od świderków. Mazistozielone świderki to zdecydowanie jedna z najmniej fotogenicznych potraw, z jakimi przyszło mi się mierzyć. Muszelki też nie wyglądałyby tak dobrze ze szpinakiem gdyby nie botwinka. Tak, jak mówiłam, para idealna :)
Muszelki z botwinką i szpinakiem
2 duże pęczki botwinki
20 muszelek
opakowanie liści szpinaku świeżych bądź mrożonych (ja użyłam mrożonych)
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
niewielka ilość gałki muszkatołowa
starty parmezan
pierś z kurczaka pokrojona w kostkę i podsmażona
oliwa
Makaron gotujemy al dente.
Grubo kroimy liście botwinki i nie kroimy liści szpinaku i wrzucamy na patelnię z odrobiną oliwy, czekamy aż zwiędną. Dodajemy czosnek i doprawiamy solą, gałką i sporą ilością pieprzu.
Muszelki nadziewamy jednym kawałeczkiem kurczaka i dopełniamy mieszanką szpinaku i botwinki.
Można dodatkowo posypać parmezanem.
Smacznego!