Za oknem pogoda w kratkę, czasami jeszcze czuć lato, ale częściej niestety powiewa jesiennym chłodem. Jesienią uwielbiam chodzić na długie spacery, a taka zupa super rozgrzewa gdy wróci się z chłodnego dworu.
Skład (8 porcji):
- 1 mała dynia piżmowa (3 szklanki puree z dyni),
- 3 kg pomidorów,
- 2 małe marchewki,
- 2 białe cebule,
- 1 główka czosnku,
- garść liści bazylii,
- 1 puszka mleka kokosowego,
- 2 łyżeczki mielonego imbiru,
- 2 łyżeczki mielonej chili,
- 1/2 łyżeczki zielonej pasty curry,
- sok z 1 mandarynki,
- 1-2 łyżki syropu klonowego,
- oliwa z oliwek.
Dynię przekroić na pół, położyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia skórą do góry. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180st C i piec około 1 godzinę do miękkości. Z główki czosnku odkroić część gdzie wszystkie ząbki się łączą, tak żeby odsłonić wnętrze każdego z nich i położyć na blaszce obok dyni są stroną do dołu, górę główki polać odrobiną oliwy z oliwek. Sprawdzić czosnek już po 30 minutach, jeśli będzie miękki to wyjąć.
Pomidory i obraną cebulę pokroić na ćwiarki, marchewkę pokroić w plasterki. Wszystkie warzywa wymieszać z odrobiną oliwy z oliwek i syropu klonowego. Dodać listki bazylii i wyłożyć wszystkie warzywa na blaszkę i wstawić do piekarnika na około 40 minut (180st C, razem z dynią).
Upieczoną dynię lekko przestudzić i za pomocą łyżki wyjać część z nasionami i wyrzucić (lub ususzyć nasionka, jak wolisz). Następnie wyjąć miąższ, a skórę wyrzucić. Dynię wrzucić do dużego garnka razem z resztą warzyw. Dodatkowo wycisnąć miąższ z czosnku, dodać mielony imbir, chili oraz zieloną pastę curry.
Całość zblendować na gładki płyn, postawić na kuchence i gotować na małym ogniu. Gdy całość zgęstnieje dodać mleko kokosowe i wymieszać.
Pod koniec gotowania dodać sok z mandarynki, sól i pieprz do smaku.
Podawać z dowolnymi orzechami, kleksem z mleka kokosowego oraz oliwą z oliwek.
