Po szalonych i stresujących dniach ważnych decyzji, szukania mieszkania i męczącej przeprowadzki zamieszkaliśmy wreszcie na przedziwnej ulicy, której jedna strona cała jest w oszklonych biurowcach, a druga to zakurzone zakłady rzemieślnicze i grożące zawaleniem budynki. Pod naszymi oknami stoi hojnie przystrojona sztucznymi kwiatami i świętymi obrazkami kapliczka, która w nocy oświetla podwórko wbudowaną żarówką energooszczędną, a na dach samochodu wdrapują się koty. Parapety zastawiliśmy doniczkami z kwiatami i ziołami, kupiliśmy patelnię i choć w 80-letnich murach bywa chłodno, to i tak lepiej być nie mogło. Lubię to miejsce tak bardzo, bo jest dla mnie definicją prawdziwego miasta - nie blokowisko wymalowane na brzoskwiniowo-pistacjowo, nie sztuczne i turystyczne ścisłe centrum, tylko niezbyt długie uliczki o nazwach nieodimiennych, kamienice stare albo odremontowane, każda z podwórkiem i licznymi zakładami usługowymi na parterze.
Lubię pamiętać, jaka była pierwsza rzecz, którą upiekłam w każdym nowym mieszkaniu - trzy lata temu to było ciasto bananowe, dwa lata temu muffinki z czekoladą, rok temu
far breton, w tym roku też miałam ochotę na coś francuskiego. Jako że przeszłam na truskawkową monodietę, wypiek innego rodzaju był
hors de question, a i rabarbarowi nie mogę się oprzeć. Tak powstały cudowne tartaletki, choć ja ochrzciłam je mini
galettes - niepotrzebne do tych placuszków są foremki, a robi się je szybciej niż jakąkolwiek tartę. Słodkie, pyszne i proste, poradzi sobie z nimi każdy. Uczcijcie nimi szczyt sezonu na najwspanialsze owoce świata :)
ciasto (na 6 galettes)
1 3/4 szklanki mąki (użyłam pszennej i razowej pół na pół)
80 g zimnego, posiekanego masła
2-3 łyżki cukru pudru
6-7 łyżek wody
szczypta soli
Szybko wyrobić gładkie ciasto, podzielić na 6 równych części, uformować kulki, w plastikowym woreczku włożyć do lodówki na 15 minut. W tym czasie przygotowujemy nadzienie:
1 łodyga rabarbaru
300 g truskawek
1/4 szkl brązowego cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
Owoce umyć, rabarbar pokroić w kawałki (ok. 7 mm), truskawki przekroić na pół. Wymieszać z cukrem i odstawić na 15 minut. Kiedy puszczą sok, odlać go i wymieszać owoce z mąką ziemniaczaną.
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Ciasto wyjąć z lodówki, każdą kulkę rozwałkowywać na cienki placek, na środek nakładać owoce, zostawiając ok. 1,5 cm z brzegu. Brzegi zawijać, tworząc koszyczek dla owoców, sklejać dobrze palcami, żeby się nie rozkleiły w trakcie pieczenia. Można dodatkowo obsypać cukrem. Piec ok. 20 minut pilnując, by spód się nie przypalił. Ostudzić.