Kończy się Irlandia i kończy się moja hibernacja kulinarna - przeżyłam wakacje na hummusie z Tesco, irlandzkim chlebie na maślance, hojnie mi dostarczanych wegańskich substytutach mięsa, cudownych organicznych jogurtach i tostach z Marmite. Nie narzekałam, nie próbowałam nic zmieniać, pogodziłam się z brakiem gotowania przerywanym tylko szarlotkami i ciasteczkami pieczonymi z dziećmi. Szkoda mi było zaniedbać bloga (parę dni temu minął rok), ale nazbierałam przez wakacje tyle przepisów i pomysłów, że jesienią będzie się tu działo na pewno dużo.
A tymczasem przepis jeszcze z czerwca, na najlepsze bułeczki drożdżowe, jakie zdarzyło mi się jeść. Układane w tortownicy obok siebie mają tę przewagę nad pojedynczymi drożdżówkami, że są dużo delikatniejsze, miększe i puszystsze, trochę jak buchty. Zrobiłam je z agrestem, ale można użyć moreli(jak w oryginalnym przepisie), jeżyn, malin, truskawek, śliwek, nawet konfitury, krówek albo czekolady. Proste bułeczki z którymi łatwo się pracuje i od których potem nie można się oderwać.
na podstawie tego przepisu 8-10 sztuk
2 szkl mąki pszennej
40 g miękkiego masła (3 łyżki)50 g cukru (1/4 szklanki), użyłam brązowego1 jajko (lub 1 łyżka zmielonego siemienia + 2 łyżki wody)1/2 łyżeczki soli20 g świeżych drożdży (użyłam 1 łyżeczki suszonych)130 g letniego mleka2 garście agrestu(lub malin, jeżyn - w przypadku większych owoców typu śliwki wystarczy owoc na bułeczkę)2 łyżeczki brązowego cukru do owoców (można pominąć, jeśli są słodkie)
Ze świeżych drożdży zrobić zaczyn - wymieszać je z łyżką cukru i zostawić na 10 minut. Mąkę wymieszać z resztą cukru (i suchymi drożdżami, jeśli takich używamy), dodać pozostałe składniki (i ewentualny zaczyn), zagnieść gładkie ciasto (ok 5-10 minut zagniatania, nie oszukiwać!). Włożyć do miski, przykryć suchą ściereczką (lub reklamówką), odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ciasta(nie podaję czasu, bo to zależy od wielu czynników zewnętrznych). Kiedy jeszcze nie umiałam za bardzo piec, robiłam zdjęcie ciasta 'przed' i potem porównywałam, czy już jest dwa razy większe - nie ma mowy o pomyłce :)
Agrest podsmażyć na patelni z cukrem, aż puści sok. Podobnie można zrobić z jeżynami i śliwkami, przy delikatniejszych lub słodszych owocach (maliny, morele) można ten etap pominąć.
Kiedy ciasto wyrośnie, odrywać kawałki, formować w kulkę, spłaszczać w dłoni i nakładać po łyżeczce nadzienia. Dokładnie skleić i ułożyć w tortownicy (wyłożonej papierem do pieczenia), zlepieniem do dołu. Między bułeczkami ułożyć kawałki papieru do pieczenia, dzięki temu łatwo będzie można je rozdzielić.
Odstawić na 30-60 minut do wyrośnięcia, piec ok. 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Poczekać chwilę do ostygnięcia (albo i nie).