Wiele osób obawia się kaczki,
a zwłaszcza jej najszlachetniejszej części czyli piersi.
Podawane na eleganckich przyjęciach,
wytwornych kolacjach, uchodzi za mięso trudne
i że dobrze zrobiona może wyjść tylko spod ręki
doświadczonego fachowca.
Nic bardziej mylnego, robi się prosto i szybko.
Jest jedno ale...to jest mięso dla osób
lubiących krwiste steki i tatar.
2 kacze piersi
2 pomarańcze
2 ząbki czosnku
1/3 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki czarnego pieprzu
szczypta pieprzu cayenne
Z jednej pomarańczy wyciskamy sok, drugą zaś filetujemy.
Czosnek kroimy w cienkie plasterki.
Czyste piersi nacinamy ( skórę) nożem skrapiamy sokiem, oprószamy solą, czarnym pieprzem
i obkładamy plasterkami czosnku, po jednym na każdą sztukę mięsa.
Wkładamy do woreczka i odstawiamy do lodówki na
co najmniej dwie godziny.
Zdejmujemy czosnek, co miał zrobić już zrobił.
Układamy na gorącej patelni skórą do dołu i wolno podsmażamy.
Po około ośmiu minutach delikatnie obracamy, aby nie przebić mięsa
i podsmażamy z drugiej strony około 5 minut.
Rumiane z chrupiącą skórką przekładamy na talerz,
szczelnie obijamy folią aluminiową aby sobie odpoczęły
i za bardzo nie ostygły.
Na patelnię wlewamy resztę soku, dokładnie wymywamy całą patelnię,
dodajemy filety z drugiego owocu , doprawiamy cayenne
i chwilę razem gotujemy.
Mięso kroimy w plasterki, w środku powinno być różowe, ale nie krwiste.
Podajemy z czym tam kto lubi, u mnie były z dzikim ryżem.
Można podać ze samą sałatką.
Chrupiąca skórka, słodko - pikantny aromatyczny sos i jest ok.
Ani to pracochłonne, ani skomplikowane a wygląda całkiem nieźle.