Robiąc takie ciastka, zazwyczaj sięgam po mleko,
jednak tym razem, na prośbę osoby, która nie może jeść
produktów mlecznych i mlekopochodnych
zrezygnowałam z niego.
Mleko, masło itp odpadają, została woda, sok
i coś co zastąpi tłuszcz, nawilży i uelastyczni owsiane ciacha.
100 g suszonych daktyli
1/2 szklanki ciepłej wody
4 białka
2 łyżki kakao
szklanka mąki pszennej razowej
1,5 szklanki płatków owsianych
sok z połowy pomarańczy
2 łyżki skórki otartej z pomarańczy
szczypta soli
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 szklanki żurawiny
Daktyle płuczemy pod bieżącą wodą,
zalewamy ciepłą i odstawiamy na kilkanaście minut, aż zmiękną.
Miękkie miksujemy na gładką masę, następnie dodajemy
resztę składników, poza płatkami i żurawiną.
Chwilę razem miksujemy.
Ja dałam same białka, takowe miałam zamrożone,
to taka pozostałość po pieczonych pączkach.
Kto chce może użyć dwóch całych jajek, chyba że małe to trzech.
Do zmiksowanej masy dodajemy płatki
i żurawinę, już nie miksujemy, mieszamy łyżką.
Tak płatki jak i otręby są bardziej aktywne w naszym układzie pokarmowym
gdy są podane w całości, rozbite na drobno tracą na mocy.
Ciasto jest lekko rzadkie, dlatego odstawiamy je na 10 minut aby płatki
zebrały nadmiar wilgoci.
Blaszkę wykładamy papierem i kładziemy porcję ciasta ( jedna łyżka)
w niewielkich odległościach.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika ( 180 stopni)
i pieczemy 20 - 25 minut.
Ciasteczka są miękkie, puszyste i słodkie,
jeśli ktoś woli bardziej słodkie może dać więcej daktyli,
lub ciasteczka oprószyć pudrem.
Ciasteczka są dobre nie tylko dla tych z problemami,
ale także dla tych co liczą kalorie,
a lubią do kawy zjeść coś słodkiego lub zwyczajnie połasuchować.
Pokochajcie daktyle, są zdrowe i choć bardzo słodkie
nie powodują skoków cukru w organizmie, a to bardzo istotne.