Te ciastka śmiało można nazwać wersją podstawową.
Tak banalnie prostych i beztłuszczowych i cukrowych jeszcze nie piekłam.
Mam w planach zrobić ...(coś) takie po przeróbkach,
a tam trzeba mieć ciastka.
Zazwyczaj używa się herbatników, ale w lżejszej wersji,
takie owsiane ciacha będą bardziej odpowiednie.
Pokochałam daktyle za ich wszechstronność,
zastępują cukier, a po namoczeniu i zmiksowaniu
tak samo dobrze robią za poślizg jak tłuszcz.
Do tego są prawdziwą kopalnią:
błonnik, antyoksydanty, salicylany, magnez, żelazo.
Można tak jeszcze długo wymieniać,
nie można jednak pominąć faktu, że regularnie spożywane zapobiegają,
miażdżycy i rakowi jelita grubego.
Co więcej, można sobie poczytać i samemu się przekonać jakie to dobrodziejstwo.
15 suszonych daktyli
125 mil mleka
2 małej jajka lub jedno duże
2 szklanki płatków owsianych ( błyskawiczne)
łyżka skórki otartej z pomarańczy
3 łyżki soku wyciśniętego z pomarańczy
szczypta soli
3/4 łyżeczki sody
papier do pieczenia
Daktyle kroimy na 3 - 4 części i zalewamy ciepłym mlekiem.
Po 15 - 20 minutach miksujemy na gładko.
Dodajemy jajka i szklankę płatków, ponownie miksujemy.
Na koniec dodajemy sok i skórkę z pomarańczy,
sodę i resztę płatków, mieszamy łyżką.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni, na blaszce wyłożonej papierem,
rozkładamy łyżką porcje ciasta.
Ja zrobiłam dość duże (1,5 łyżki) i piekłam około 30 minut.
Masa jest dość gęsta, ciastka się nie rozpływają,
może tylko delikatnie się płaszczą.
Jeśli ktoś zrobi mniejsze, trzeba piec krócej.
Ciasteczka są słodkie, puszyste i delikatne,
z tego przepisu wyszło mi 10 takich jak widać.
Solidnych, a wręcz wielgaśnych nie ciasteczek, ale ciach.