Kiedy zaczynałam pisać tego bloga (4 lata temu!) pisałam o domowych, albo naturalnych sposobach na różne przypadłości czy dolegliwości. I w moim podejściu pod tym względem niewiele się zmieniło, nadal gdy łapie mnie przeziębienie to zamiast jakiegoś leku, czy „saszetki” wolę herbatę z miodem i domowym sokiem i oczywiście z amolem albo mleko z miodem, masłem i czosnkiem.
Teraz moje „upodobanie” to takiej naturalności przeniosło się także na pielęgnację. Od zawsze miałam cerę dość problematyczną, tłustą ale bardzo wrażliwą, suchą i skłonną do uczuleń. Kilka razy już próbowałam pielęgnacji minimalistycznej, bo ciągle słyszałam „używasz tyle tego wszystkiego, a zobaczysz, przestaniesz się tym mazać, to ci wszystkie pryszcze znikną i krosty”. Niestety, u mnie taka minimalistyczna pielęgnacja kończyła się tylko mega zapchanymi porami, szarą, „zmęczoną” cerą i totalnym wysuszeniem.
Ale całkiem niedawno znalazłam świetny kompromis pomiędzy skrajnymi podejściami i uważam, że dzięki temu naprawdę będę miała o czym tu pisać!
Poza tym zaczęłam też trochę bardziej zwracać uwagę na to co jem i jak mój organizm na to reaguje. I to co zauważyłam natychmiast to moja reakcja na chipsy, które jeszcze do niedawna uwielbiałam i nie potrafiłam ich sobie odmówić. Zauważyłam, że zawsze po zjedzeniu chipsów miałam na twarzy taki wysyp krost innych badziewiaków, że nie mogłam sobie z tym poradzić. Albo po zielonej herbacie (w nadmiernej ilości) bardzo boli mnie żołądek. W pewnym momencie też bardzo zaczął mi przeszkadzać alkohol, tzn. nawet pijąc bardzo małą ilość reagowałam jakbym wypiła o wiele więcej. Naprawdę wystarczy przez jakiś czas się poobserwować i można się sporo nauczyć o samym sobie.
Może pisząc o tym wszystkim uda mi się zwrócić czyjąś uwagę na coś co rzeczywiście negatywnie wpływa na tę osobę, i wyeliminowanie tego czynnika poprawi komuś komfort życia? Wiem że brzmi to poważnie i górnolotnie ale piszę z własnego doświadczenia i wiem że czasem mała zmiana może naprawdę pozytywnie wpłynąć na takie zwykłe codzienne życie.
.
 |
Nie wyobrażam sobie wieczoru bez gorącej herbaty |
Pierwsze wpisy będą na pewno o zmianach jakie ja wprowadziłam ostatnio w pielęgnacji twarzy, bo ich efekty są naprawdę mega!
Dodam, że najprawdopodobniej wpisy będą się pojawiać regularnie, w poniedziałki, środy i soboty, zawsze wieczorem, późnym wieczorem.
Rozpisałam się, a w sumie nie napisałam nic konkretnego, dlatego teraz przy kubku gorącej herbaty biorę się do pisania notki na temat dwuetapowego oczyszczania twarzy, z którego śmieje się mój K. i pomykam popatrzeć co dzieje się na Waszych blogach!
Miłego wieczoru (albo dzień dobry jeżeli ktoś tu zajrzy jutro), trzymajcie się!
ps. Koniecznie wpadajcie też na mój
instagram, tam pewnie będę się pojawiać częściej.