Robi się coraz zimniej, więc czas najwyższy wrócić do gęstych, rozgrzewających zup. Bardzo lubię zupy, które są "ze wszystkim" - ze strączkami i kaszami czy pełnoziarnistym makaronem. Stanowią wtedy pełnowartościowy, a jednocześnie lekkostrawny posiłek, który mogę zjeść w połowie dnia czy na kolację. Rozgrzewają, sycą, dostarczają składników odżywczych,w tym tak potrzebnego błonnika, a nie tuczą! Dobrze zjeść miseczkę takiej zupy na kolację, a przy okazji nakarmić nią dzieci, całej rodzinie wyjdzie to tylko na zdrowie ;-) Takie zupy można modyfikować w zasadzie w nieskończoność, dodając ulubione składniki. Jeżeli lubicie kremową konsystencję można połowę zupy zmiksować i wlać z powrotem, będzie wtedy bardziej zawiesista!
Na 4-6 porcji:
- 1 por
- 1 marchewka
- 1 pietruszka
- 1/4 małej dyni hokkaido
- 2 pomidory
- 1/4 szklanki czerwonej soczewicy
- 1/4 szklanki kaszy jaglanej
- 4 nieduże liście jarmużu
- 1.2-1.5l bulionu warzywnego
- 1 łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
- 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
- 1/4 łyżeczki kurkumy
- 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
- 1 liść laurowy
- 2 kuleczki ziela angielskiego
- ew. 1-2 ząbki czosnku
- 1/2 pęczka natki pietruszki
- 2 łyżki oleju
Warzywa myjemy, kroimy jak lubimy w miarę równe kawałki, aby równomiernie się gotowały. Dynię obieram obieraczką do warzyw, a pestki usuwam metalową łyżką do lodów.
Kaszę i soczewicę płuczemy.
W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy pora, solimy, aby puścił sok i się zeszklił, ale nie zbrązowiał. Dodajemy pozostałe warzywa za wyjątkiem jarmużu oraz przyprawy, chwilę obsmażamy. Wlewamy bulion, dodajemy kaszę i soczewicę. Zagotowujemy, zbieramy ewentualną pianę. Gotujemy pod przykryciem na małym ogniu aż składniki zmiękną, 15-20 minut. Na koniec wrzucamy pokrojone liście jarmużu, doprawiamy do smaku. Podajemy z posiekaną natką pietruszki.
Zapraszam także na moje wegańskie i bezglutenowe warsztaty kulinarne, które odbędą się w najbliższą sobotę w Warszawie, polecam!