Nie są najzdrowszym w świecie daniem. Ja nie jadam smażonych - więc albo prażę je na suchej patelni maksymalnie spłaszczając jak na stek hamburgerowy, albo gotuję w bulionie.
Tu musi sprawdzić się opcja druga bo rozmiarów nabierają dzięki kuleczce mozzarelli, więc uprażyć się ich nie da.
Ale już nie zadręczam was moją awersją do tłuszczu i przedstawiam danie takie, jak zaserwowałam rodzinie.
Pyszne, smaczne i inne. Dedykowane mojej siostrze, która tradycyjnych mielonych nie lubi a takie "zmyślne" zawsze zjada.
Kotlety mielone faszerowane mozzarellą peperoncini
Na 10 kotletów:
/ w wartości kalorycznej nie uwzględniłam smażenia na tłuszczu - wiadomo, każdy preferuje inaczej, ja bez, inni na łyżce, a jeszcze inni w głębokim/
- 500 g mięsa mielonego indyczego
- 1 czerstwa kajzerka
- jajko
- 1 duża cebula /200 g/
- 3 ząbki czosnku
- 10 mini kulek mozzarelli peperoncini (u mnie Zotarella)
- sól, pieprz, jarzynka, ulubione zioła
- 100 g mąki pszennej (do obtoczenia)
- Cebulę drobno posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę.
- Kajzerkę namoczyć w wodzie
- Mięso mielone wymieszać z jajkiem, cebulą, czosnkiem, odciśniętą dobrze kajzerką, przyprawami.
- Formować kule (ja nabieram gałką do ziemniaków, wtedy wszystkie kotlety mają równą wielkość i masę), rozpłaszczyć na wilgotnej dłoni, w środek każdego kotleta włożyć mozzarellę, brzegi skleić ku górze jak sakiewkę. W dłoniach utworzyć kotleta o bardziej okrągłym kształcie, nie spaszczać.
- Obtoczyć w mące, smażyć na tłuszczu