W środowy wieczór jak to często bywa (wieczorem przed pojawieniem się nowej oferty, gdy już zazwyczaj wszystkie nowości są już dostępne) odwiedziłam dyskont BIED-ronka.
I ogromnie się zdziwiłam, bo nie dość, że lustro po które wybrałyśmy się z kumpelą (ona do sypialni, ja do przedpokoju) już było, to jeszcze w ofercie wyprzedażowej leżały sobie te oto urządzenia po (!!!) uwaga..... 12,99 O.o
Okazja cenowa życia :)
Idealne gdy goście dzwonią, że za chwile będą - a kule ciastule robi się zdecydowanie szybciej niż zajęłoby Ci udanie się do sklepu (choćby był naprzeciwko Twojego domu). Są pyszne, niezbyt słodkie i pachną bajecznie jagodowo-waniliowo. Możesz posypać je cukrem pudrem :)
I tak oto są:
Jagodowe kule-ciastule
Na 24 kulki:
1 kulka
- 100 g mąki pszennej
- 50 g jogurtu naturalnego 0%
- 50 ml wody
- 1 łyżeczka stewii
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 jajko
- 50 g jagód
1. Mieszamy suche składniki w jednej misce
2. W drugiej mieszamy jogurt wodę i jajko
3. Łączymy składniki. Gdy ciasto będzie już dobrze wymieszane dodajemy opłukane jagody.
4. Nakładamy ciasto do wypiekacza. Zamykamy i pieczemy ok. 2 min.
A teraz czas na test:
Urządzenie do wypieku mini-ciasteczek okrągłych, małych tzw. Cake-pops.
Na początku było dostępne w Biedronce za 59,99, potem za 39,99 a ja kupiłam je teraz w cenie 12,99.#łowczynipromocji #taniekupowanie #gospochasamocha
Urządzenie podczas pierwszego (i dotąd jedynego) urządzenia, śmierdziało zapachem typowym dla tanich urządzeń z powłoką teflonową. W środku 12 małych otworków.
Ja nie znosząca tłuszczu wlałam ciasto nie nasmarowawszy jej niczym tłustym (ach widzę już minę mojej teściowej gdy popełniam tę zbrodnię:P)
Ciastka pieką się błyskawicznie. Nie sugerowałabym się lampkami w urządzeniu, gdyż po zgaśnięciu zielonej (ok. 30 sek.) ciastka wciąż były blade i niewypieczone. Potrzebują więcej czasu - ok. 2 minut.
Mimo tego urządzenie nie wypieka ciastek równomiernie. Zdecydowanie mocniej grzeje po środku.
Ciastka pomimo tego, że nie posmarowałam tłuszczem wychodzą z dziurek bardzo ładnie. Na 24 tylko 2 nie chciały wyjść, zrzucam jednak winę, że w miejscu tym była jagoda, która się przykleiła, a nie ciasto. I niestety w tym miejscu też odpadł teflon, choć podwadzałam łopatką drewnianą a nie nożem.
Na koniec dodam jeszcze, że czyszczenie sprzętu do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych nie należy. Dużo zakamarków :)
Czas na podsumowanie.
Kupiłam tanio - nie żałuję. Słodkości nie piekę często, kiedyś pewnie jeszcze odpalę ten wypiekacz.
Ale jeśli dałabym za niego 60 zł, to mogłabym być już zła.
Jak ktoś ma ochotę pożyczyć i ma niedaleko do Sandomierza to zapraszam :]