Dobrze, że nie robiłam tego serka z małej ilości mleka, gdyż nie starczyłoby go na śniadanie... Zniknął błyskawicznie. Dodałam do niego szczypiorek i trochę
jogurtu, ale oczywiście można przyrządzić go klasycznie z dodatkiem śmietanki. Serek wiejski w wersji koziej jak dla mnie jest o niebo smaczniejszy od krowiego, ale oczywiście rzecz gustu, bo wszyscy domownicy nie zauważyli nawet różnicy. Grunt, że był przepyszny!
Jeśli chodzi o proces warzenia tego serka, to jest on nie aż tak prosty i oczywisty jak
serka wiejskiego z mleka krowiego. Mleko kozie ponoć nie zawsze ścina się pod wpływem podpuszczki, choć ja nie miałam akurat tego problemu. U mnie pojawił się za to problem z zachowaniem ziarnistości serka, bowiem ziarenka były raczej drobne i miały tendencję do sklejania się. Ale to tylko niedoskonały efekt wizualny, który nijak nie wpłynął na smak.
Serek wiejski z koziego mleka
z książki Ricki Carroll "Domowy wyrób serów"
7,5 l tłustego mleka koziego (w przepisie pasteryzowane, u mnie świeże)
1/2 łyżeczki bakterii starterowych mezofilnych
4 krople naturalnej podpuszczki w płynie rozcieńczonej w 50 ml chłodnej niechlorowanej wody
opcjonalnie: 1/8 łyżeczki chlorku wapnia rozpuszczonego w 50 ml chłodnej niechlorowanej wody (ja nigdy nie dodaję)
Powoli podgrzać mleko do temperatury 22 st. C. Dodać bakterie starterowe, wymieszać. Dodać podpuszczkę, wymieszać. Przykryć i zostawić na 12-18 godzin do stężenia - temperatura powinna być stała (albo chociaż "prawie stała"). U mnie mleko ścięło się już po 10 godzinach, co mnie bardzo ucieszyło, gdyż dzięki temu zdążyłam przed nocą:-).
Pokroić skrzep w kostki o boku 1,5 cm (najlepiej użyć do tego celu harfy serowarskiej, ale długi ostry nóż też dobrze zda egzamin). Zostawić w spokoju na 15 minut.
Następnie powoli, przez ok. 45 minut, podgrzewać skrzep do temperatury 39 st. C. Cały czas mieszać (ewentualnie z małymi przerwami). Utrzymać temperaturę 39 st. C przez kolejne pół godziny. Wciąż mieszać, aby ziarna się nie sklejały. Powinny stwardnieć i wysuszyć się w środku. U mnie powinny dłużej posiedzieć w temperaturze 39 st. C, gdyż ewidentnie były za mało wysuszone. I trochę za drobno pokrojone. Zostawić już bez mieszania na 5 minut, aby ziarna osiadły na dnie.
Odlać serwatkę, skrzep przełożyć na durszlak wyłożony chustą / tetrą. Skrzep w chuście przepłukać lodowatą wodą. Zostawić na kilka minut do odsączenia.
Przełożyć do miski, rozdzielić ziarna, które się skleiły (u mnie sporo takich było). Teraz pora na ewentualne dodatki: sól, śmietanka, zioła. U mnie, jak napisałam na początku, zjedliśmy ten serek z dodatkiem naturalnego jogurtu i szczypiorku z ogródka. Smacznego!
Serek można przechowywać w lodówce. Teoretycznie nawet 2 tygodnie, ale najlepszy jest świeży.