W sezonie dyniowym niemal każda potrawa jest u nas jest z dynią, a nawet jeśli z założenia nie jest, to kombinuję, żeby była... Do opisania dzisiejszej pasty zmobilizował mnie
Festiwal Dyniowy u Bei. Bardzo chciałam wziąć w nim udział, bowiem Festiwal gromadzi wielu wielbicieli dyni i pojawia się tam mnóstwo dyniowych inspiracji. Aż trudno uwierzyć, że z dyni można wyczarować tyle smakołyków.
Moja pasta jest prosta i doskonała, jedzą ją również zdeklarowani przeciwnicy dyni - na początku nieświadomie (działam podstępnie:-)), a potem już świadomie.
Pasta z fasoli i dyni
1 szklanka suchej fasoli
1 szklanka purée z pieczonej dyni
2 ząbki czosnku
sok z jednej cytryny
sól, pieprz, ulubione zioła
trochę zimnej wody (ilość w zależności od tego, jak gęste jest purée z dyni)
Fasolę namoczyć na noc. Rano ugotować do miękkości w nowej wodzie.
Aby zrobić purée z dyni, dynię przekroić, wyjąć pestki, pokroić na mniejsze kawałki albo nawet niekoniecznie - mogą zostać połówki. Upiec do miękkości (ok. godzina w piekarniku nagrzanym do 200 st. C), wydrążyć miąższ. Zmiksować na gładkie purée.
Czosnek obrać, pokroić na mniejsze kawałki. Jeśli nie lubimy zbyt intensywnego smaku czosnku, wystarczy jeden ząbek. Ja na tę ilość czasami dodaję nawet trzy:-).
Wycisnąć sok z cytryny.
Fasolę, dynię i czosnek zmiksować z sokiem z cytryny (lepiej sok z cytryny dodawać stopniowo, żeby pasta nie była za kwaśna).
Doprawić solą, pieprzem, ewentualnie ziołami. Pasta będzie najprawdopodobniej za gęsta, więc trzeba dolać trochę wody. Ja zwykle używam dyni hokkaido, z której purée jest bardzo gęste i dolewam ok. pół szklanki wody. Ale są też dynie bardzo wodniste i wówczas nie potrzeba nawet wcale wody.
Schłodzić w lodówce i gotowe. Pasta przepyszna nie tylko na kanapkach, często zjadamy ją po prostu samą.
