Kontynuując ostatnie rozważania na temat Vinifolies pozwolę sobie dodać na wstępie, że odnajduję coraz większą radość w degustacji win, o których dotąd nie słyszałam. To tak jak z degustacją w ciemno – sprawia mi to większą satysfakcję i pozwala się skupić na niuansach, których mogłabym nie dostrzec, gdybym miała przed oczami etykietę. Nie wspominając o dobrej zabawie. Degustowanie win, których się kompletnie nie zna, trochę przypomina degustację w ciemno. Wymaga większego skupienia i szczegółowej rejestracji wrażeń, jakie zawartość kieliszka wywołuje. Lubię to. Z dnia na dzień bardziej.
 |
| Vinifolies 2014; Mercure Grand Hotel; Warszawa |
Na dzisiaj zostawiłam czterech ostatnich producentów, których miałam przyjemność bliżej poznać podczas tegorocznego Vinifolies. O pozostałych – do których zajrzałam tylko na chwilę, napiszę innym razem, gdy już uda mi się ich lepiej poznać. A taki dzień nastąpi. Jestem tego pewna ;)
Champagne Jean Plener Fils Grand Cru „szczyci się swoją długą historią jako rodzina siedmiu pokoleń winiarzy, którzy z pasją uprawiają winorośl w samym sercu terroir Bouzy Grand Cru”. Przy stoliku było tłumnie, ale miło. Mogłam powymieniać opinie i nacieszyć podniebienie. Spróbowalam trzech szampanów: Champagne Jean Plener Fils Cuvee Brut to 60% pinot noir i 40% chardonnay, które w kontakcie z ‘lees’ spędziło 3 lata. Świeże, dynamiczne, owocowe, ale nie ma wyraźnego przodownika wśród owoców. Champagne Jean Plener Fils Cuvee Reserve Brut (70%pn i 30%ch) było słodsze w ustach, lekko ciasteczkowe, trochę ‘rozbiegane’, ale pełniejsze niż poprzednie (kontakt z osadem przez 4-5 lat). Na koniec zostawiłam szampana różowego Champagne Jean Plener Fils Cuvee Rosee, które dojrzewało w dębowych beczkach. Przyjemnie świeży owoc (nuta czerwonego grejpfruta i truskawki), dobra równowaga i delikatny posmak kompotu z czerwonych owoców na końcówce.
 |
| Champagne Jean Plener Fils |
Teraz przenieśmy się do Burgundii, krainy chablis płynącej, gdzie swoje wina produkuje Domaine Gerard Tremblay, od wielu pokoleń należąca do rodziny. Można tutaj zakupić Chablis w jednej z czterech wersji: petit chablis, chablis, chablis premier cru i chablis grand cru – oczywiście każda w odpowiedniej grupie cenowej. Petit Chablis 2013 było owocowe, proste, dość krótkie, ale jak na ‘petitka’ było dobre. Chablis 2013 miało intensywniejszy aromat, było bardziej krągłe i pełniejsze. Świeże, ale owocowe i z dłuższą końcówką. W Chablis Vieilles Vignes 2013 zabrakło mi aromatu – ale wino jest pełniejsze, fajnie zbudowane, choć dość proste. Te trzy pierwsze wina produkowane były w stalowych tankach. Natomiast Chablis Cuvee Helene miało kontakt z nową beczką (100%), dzięki czemu usta są bardziej kremowe i pełne; choć nie można odmówić winu świeżości. Chablis 1er Cru Beauroy zdecydowanie wybija się przed te cztery pierwsze. Jest bardzo owocowe (brzoskwinia, morela, odrobina kwiatów), w ustach kremowe i pełne. Chablis 1er Cru Cote de Lechet jest przyjemnie wytrawne na podniebieniu, do tego bardzo mineralne. Ale obok tej mineralności dumnie kroczy brzoskwinia. Ciekawe wino. Chablis 1er Cru Montmain mnie zaskoczyło – było krótkie, dość proste, o prawie niewyczuwalnym aromacie. Te pierwsze 7 win powstało z terenów mieszczących się na lewym brzegu, kolejne trzy – są z prawej strony rzeki Serein. Chablis 1er Cru Fourchaume ma delikatny nos wypełniony brzoskwiniami, a w ustach jest pełne i krągłe – od beczki, w której ok 10-15% gron spędziło trochę czasu. W Chablis 1er Cru Fourchaume Vieilles Vignes czuć różnicę – beczkowych aromatów brak, wino jest świeże, dobrze skoncentrowane i bardzo mineralne. Wyraźnie czuć brzoskwinie i morele z gorzką końcówką, która dla mnie byla niezwykle przyjemna. Ostatnim winem producenta, które miałam okazję degustować, było Chablis Grand Cru Vaudesir – bardzo świeże i mineralne wino, w którym dzięki beczce (30-35%) na podniebieniu można czuć kremową gładkość i posmak owoców pestkowych z lekko słonawym finiszem.
 |
| Domaine Gerard Tremblay |
Kolejna przygoda z winem to już Dolina Loary – jeden z niedocenianych wg mnie regionów winiarskich we Francji (nie mówię o Pouilly-Fume i Sancerre, które cieszą się popularnością). Ale znaleźć fajną Loarę u nas wcale nie jest takie łatwe jak się wydaje. Miałam przyjemność skosztować win z Domaine Langlois Chateau, gdzie Pan Flavien opowiedział mi o winach i winnicach mieszczących się w Saumur i Sancerre. Degustację zaczęłam jednak od ‘musiaków’ – gdyż Langlois-Chateau od 1885 roku „specjalizowało się w produkcji win musujących apelacji Cremant de Loire. Od 1973 roku posiadłość przynależy do rodzinnej grupy Champagne Bollinger”. Langlois Cremant de Loire Brut NV to blend 60% chenin blanc, 20% cabernet franc i 20% chardonnay. Wino jest bardzo przyjemne – delikatne, świeże i pachnące owocami z odrobiną cytrusowej świeżości. Spędziło 2 lata w kontakcie z osadem, podobnie jaki drugi ‘musiak’ – Langlois Cremant de Loire Rose wyprodukowany w 100% z gron cabernet franc. Wino jest pełniejsze, również owocowe, choć tu przez przebijają porzeczki i truskawki, ale nie brakuje świeżości. Dobrze schłodzone oba cremanty będą idealne na zbliżające się upały. Zresztą przyznam się Wam, że bardzo lubię cremanty – Cremant de Loire, Cremant de Alsace, Cremant de Bordeaux i Cremant de Limoux są częstym gościem w moim kieliszku.
 |
| Domaine Langlois Chateau - Cremant de Loire |
Kolejne dwa wina spędziły w kontakcie ze swoim osadem około 6 miesięcy. Domaine Langlois Chateau Saumur Blanc 2012 to 100% chenin blanc – dla mnie było extra! Bardzo świeże, o wysokiej ale nie drażniącej kwasowości, eleganckie I z długim finiszem. Podobała mi się nuta szparagów w aromacie. Kupiłabym je tym bardziej, że od pewnego czasu dostrzegam to coś w winach ze szczepu chenin blanc. Chateau de Fontaine Audon 2012 Terroir Silex to już Sancerre – pachnące owocami z odrobiną trawy, pełne na podniebieniu. Można kupić więcej i część butelek zostawić ‘na zaś’. Miło wspominam Domaine Langlois Chateau Cabernet de Saumur Rose 212 – dotąd nie miałam okazji go próbować, więc tym bardziej miałam satysfakcję. Wino nie jest wymagające – pełne owoców, niezwykle świeże z nutą pieprzu na finiszu. Wrócę do tego wina i planuję popróbować innych, chcę je bliżej poznać ;) Domaine Langlois Chateau Saumur Rouge 2011 zostało zrobione w 100% ze szczepu cabernet franc; jest aromatyczne, pełne owoców i długie.
 |
| Domaine Langlois Chateau |
Ostatnie chwile spędziłam na degustacji w Goalwines Laurent Kumisz, gdzie spróbować było można win z różnych regionów. Pan, który prezentował wina zachęcił mnie do degustacji różą, choć ostatecznie odeszłam od stolika bez niej. Bardzo mi smakowały dwa wina. Pierwsze to Bourgogne Saint-Bris Sauvignon, gdzie winnice rosną na podłożu z kimerydu; wino było cudne – bardzo aromatyczne, trochę inne niż typowy SBek – mniej trawiaste, pełniejsze i bardziej owocowe. Smakował mi też Bourgogne Cotes d’Auxerre Pinot Noir, którego owocowość, balans i struktura, a także pikantna końcówka po raz kolejny pokazały, że niesłusznie przypięłam ‘pinotowi’ określenie ‘pinotek ochydek’ (choć wciąż uważam, że to określenie idealnie opisuje wina, które przyczyniły się do mojego stanowczego ‘nie’ w stronę tego szczepu). Pino-wino, czyli Alain Vignot Bourgogne Cote St Hacques, które pan tak zachwalał, było dla mnie bezpłciowe – jak piwo, za którym nie przepadam, a z wina to miało chyba tylko butelkę. Kompletnie nie mój typ, ale uważam, że polski konsument je zaakceptuje, bo faktycznie jest ciekawe jak na wino-piwo. Szczególnie zainteresowane mogą być kobiety, które lubią sobie wypić lampkę czegoś mokrego w ogródku, ale nie lubią piwa (bo brzuch rośnie) ani wina (bo dla nich za ciężkie). Podobnie rzecz ma się z winem Twenty Wine Petale de Rose, które dla mnie nie jest do zaakceptowania (lukierkowe, trochę jak drink, zdecydowanie za słodkie) ale poleciłabym je moim psiapsiółom na popołudniowe pogaduchy, bo im by smakowało. Chateau Penin Clairet Bordeaux Clairet Historique to ten typ wina różowego z Bordeaux, który ani nie jest winem różowym (bo jest pełniejsze, lepiej zbudowane, o intensywniejszym kolorze), ani też czerwonym (które z kolei jest wyraźniejsze w swej owocowości, pełniejsze i ma mniej ‘różową’ barwę. Innymi słowy wino jest dokładnie pośrodku. Więcej informacji o róznicy między Bordeaux Clairet a Bordeaux Rose możecie przeczytać w jednym z moich postów tutaj – Różowe różowemu nierówne.
 |
| Laurent Kumisz Goalwines |
Na koniec jeszcze parę słów na temat organizatorów. Biuro UbiFrance w Warszawie / Ambasada Francji po raz kolejny odnieśli sukces. Od początku do końca wszystko oceniam na najwyższym poziomie. Pamiętam, iż w zeszłym roku również miałam bardzo pozytywne opinie na ten temat. Utwierdzili mnie tylko w moich przekonaniach i z chęcią wybiorę się na III edycję, która – mam nadzieję – będzie w przyszłym roku. Tak więc chciałabym serdecznie podziękować za zaproszenie i pogratulować sukcesu.
 |
| torebunia!!! :D |
Odkryłam, że mam fioła na punkcie toreb... niekoniecznie kupionych w sklepie, tylko takich, które mają na sobie logotyp i przypominają mi o miejscach, w których byłam i zdarzeniach, w których brałam udział. I znów dowiedziałam się o sobie czegoś nowego;)
Zdjęcia: Wine Lady (po raz kolejny nie komentuję mojego aparatu w telefonie ;p)
Wiedzę merytoryczną na temat wystawców czerpałam z książeczki, którą dostałam podczas degustacji; cytowane fragmenty również z niej pochodzą.