W tym roku nowością w moim ogródku są kolorowe buraki jadalne. Wysiałam je tuż przed Wielkanocą trochę z obawą, że tegoroczne mrozy mogą zniszczyć młode siewki. Okazuje się jednak, że nic takiego się nie stało. Buraki ładnie rosną i trzeba je przerwać, bo posiałam je zbyt gęsto. Wyrwane rośliny zainspirowały mnie do przygotowania smacznej i kolorowej zupy.
Składniki:
duża garść botwinki lub liści buraków jadalnych
(u mnie to buraki kolorowe, więc zupa nie ma różowego koloru)szklanka ryżu
marchew
mała pietruszka
kawałek selera
pętko kiełbasy jałowcowej
3 liście laurowe
łyżka
domowego magiśmietana
sól
pieprz
natka pietruszki
- Ryż wypłukać w kilku wodach.
- Ziarna ryżu zalać poczwórną ilością wody (1 litr) i włączyć pod nimi palnik, by zaczęły się gotować.
- Marchew, seler i pietruszkę obrać.
- Pietruszkę i seler wrzucić w całości do ryżu.
- Marchew pokroić na talarki i też wrzucić do ryżu.
- Kiełbasę jałowcową też pokroić na talarki, a potem przekroić na połówki. Dorzucić do zupy.
- Całość gotować, aż ryż będzie miękki.
- W tym czasie liście buraków dobrze umyć z piasku. Pokroić na kawałki.
- Gdy ryż i marchew będą miękkie, do zupy dodać liście laurowe i pokrojoną botwinkę. Doprowadzić do wrzenia.
- Zupę doprawić do smaku solą i pieprzem oraz magi.
- Zupę podawać z kleksem śmietany i natką pietruszki.
"Córeczka" autorstwa
Anny Snoekstra od pewnego czasu kusiła mnie swoją intrygującą okładką. Słyszałam o tej książce kilka pozytywnych opinii od znajomych, więc i ja postanowiłam ją przeczytać. Poza tym to chyba pierwsza w moich rękach książka australijskiego pisarza.
24-letnia kobieta zostaje przyłapana w sklepie na kradzieży. Policjantom, którzy ją zatrzymują, mówi, że jest zaginioną prawie 11 lat wcześniej Rebecą Winter. Dziewczyna zostaje odwieziona do rodzinnej Canberry i po pobieżnych badaniach lekarskich zawieziona do domu Winterów. Czytelnik od pierwszych stron wie, że dziewczyna kłamie i wykorzystuje swoje fizyczne podobieństwo, by mieć gdzie mieszkać, nie chodzić głodna i nacieszyć się ciepłem rodziny.
Śledczemu, który prowadził sprawę Rebeki, mówi, że niczego nie pamięta. Rodzina przyjmuje ją w domu bez żadnych pytań i dociekań.
Czytelnik jest wiedziony przez autorkę dwutorowo - z jednej strony jest świadkiem "cudownego odnalezienia" zaginionej w 2014 r., a z drugiej strony śledzi ostatnie dni przed zaginięciem 16-letniej Bec.
Mnie bardzo zafascynowała ta historia i byłam ciekawa, gdzie dziewczyna się potknie i kto pierwszy zorientuje się w kłamstwie. Ciekawiło mnie też dziwne zachowanie matki, która wydawała się być jakby dwiema różnymi osobami.
Książka jest dość mroczna i wstrząsająca. Nie nastraja optymistycznie. Mnóstwo w niej skrywanych tajemnic, intryg i kłamstw, które wychodzą na światło dzienne po wielu latach.Nie miałam możliwości przeczytania książki za jednym razem, ale wierzę, że niektórych tak wciągnie, że będą czytać bez przerwy do ostatniej strony.
