Myślę, że dla większości z nas pierniczki, jakie by nie były, są symbolem tych świąt. Twarde, czy miękkie, mocno przyprawione, z lukrem, czyste, z czekoladą. Każde sprawiają radość i tworzą atmosferę bratania się i popadania w zachwyt nad możliwością spotkania się z bliskimi w pozornie spokojniejszej atmosferze. Te pierniczki pieką się u mnie już kolejny rok, bo zyskały moją największą aprobatę. Są dobre od razu po upieczeniu, nie muszą długo stać do zmięknięcia. Mają pyszną orzechową bazę, która w połączeniu z piernikową przyprawą, tworzy ciasteczko idealne. Teraz już używam naturalnie wyglądających dekoracji. Bardziej przekonuje mnie plasterek suszonej śliwki i śnieżny kolor kokosu niż jaskrawe, cukrowe posypki, przy których zawsze boję się o zęby, ale wiadomo rzecz gustu. Zróbcie je takie, żeby po prostu Was cieszyły :)Składniki:200g zmielonych migdałów
100g mąki gryczanej
50g mąki ryżowej
50g mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej
1 łyżeczka sody
1,5 łyżki przyprawy do piernika
1 łyżka cukru waniliowego
100 g miodu
80 g masła lub oleju kokosowego
2 żółtka
2 łyżki jogurtu naturalnego
białko do posmarowania
W misce wymieszać migdały z mąkami, sodą, przyprawą i cukrem. Miód podgrzać lekko w rondelku z masłem, żeby składniki się połączyły. Nie gotować, ma być trochę ciepłe. Dodać 2 żółtka i wymieszać. Wlać mokre składniki do suchych, dodać jogurt i zarobić na miękkie ciasto. Podzielić na 3 części, każdą zagnieść, jeśli się klei to podsypać mąką, wałkować na stolnicy i wykrawać pierniczki. Układać je na blaszce z papierem do pieczenia, posmarować roztrzepanym białkiem i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 10 minut w temp 180 st. C.
Po ostudzeniu dekorować. U mnie polewa z gorzkiej czekolady z mleczkiem kokosowym, suszone śliwki, figi, kokos, płatki migdałowe, pestki dyni, czekoladowa posypka.