Piotrek jak już kiedyś pisałam zawsze gotował wielki gar zupy, a potem się z nią „męczył” 2-3 dni z rzędu. Ja znalazłam sposób na jego brak umiaru w tej kwestii, wekowanie! Wekuję jego zupę tak jak robię to z wędlinami, czy warzywami. Przygotowane w ten sposób porcje zupy mogą stać w lodówce 2-3 tygodnie. Robię tak z każdą zupą i tym sposobem zawsze w lodówce jest kilka rodzajów zupy. Wekuję tym sposobem też bigos, leczo. Można wtedy wybierać na jaką zupę, czy inne danie na które ma się ochotę danego dnia. Dzielę zupę na porcje, po około 350 – 400 ml i wlewam do słoików. Tym sposobem jeśli mu przyjdzie ochota na ulubioną zupę wystarczy otworzyć słoik, do tego jakie to jest oszczędne!
Na zdjęciu ulubiony barszcz ukraiński Piotra, który ja zapakowałam do słoików.


„Wekowanie zup” jest łatwe i szybkie. Zawsze mam pod ręką w szafce kilka zakręcanych słoików. Napełniam je gotującą, gorącą zupą, zakręcam i ustawiam do góry dnem. Przykrywam ściereczką i zostawiam do wystygnięcia najlepiej na całą noc. Pokrywka po wystygnięciu powinna być lekko wklęsła, oznacza to, że zupa się zawekowała. Jeśli chcemy mieć 100 % pewność, możemy słoiki wstawić na 30 minut do piekarnika nastawionego na 100 stopni, ale to jest już mniej oszczędny sposób wekowania 