Bardzo łatwe w przygotowaniu a jeśli użyje się miksera ze statywem lub kuchennego robota nie będzie wcale pracochłonne. Gdy Czytelnik zechce wykazać się kulinarnym kunsztem przed swą Teściową, osobą starej daty a do tego nastawioną krytycznie do talentów cukierniczych młodego pokolenia, ten przepis jest dla Niego na taką właśnie okazję. Wprawia w pozytywnie rozumiane osłupienie i o to tutaj chodzi. Ciasto, choć drożdżowe, nie grzeszy banałem i zawsze się udaje. W przeciwieństwie do większości wypieków drożdżowych długo zachowuje świeżość o ile nie jest przechowywane w lodówce. Warto je upiec, kto tak zrobi ten nie pożałuje. Jeśli Czytelnika ciekawi polska przedwojenna moda cukiernicza, znalazł oto jej przedstawiciela. Poniżej podaję przepis a wcześniej przypominam o trwającym do 10 stycznia polsko - greckim konkursie i zachęcam do wzięcia w nim udziału:
http://www.srebrnapatelnia.pl/2016/12/uwaga-ogaszam-konkurs-pod-tytuem-polski.htmlSkładniki nadzienia:2 słoiki dżemu ananasowego po 300 g każdy
1 duża puszka ananasów w syropie (w kawałkach)
garść rodzynek namoczonych w mleku i odsączonych
pół szklanki pitnego miodu lub bardzo słodkiego deserowego wina
Przygotowanie nadzienia: Dżem i miód
wymieszać ze sobą w małym rondelku, doprowadzić do wrzenia i ogrzewać na maksymalnej mocy palnika przez około 3 minuty, często mieszając. Zdjąć rondelek z palnika dodać do nadzienia rodzynki i ananasa odsączonego z syropu. Wymieszać, odstawić do wystygnięcia.
Składniki ciasta:1/2 kg mąki
7 żółtek
2 saszetki drożdży granulowanych
1/2 szklanki roztopionego i wystudzonego masła
300 ml mleka
80 g cukru
Przygotowanie ciasta: Mąkę i drożdże wymieszać ze sobą, dodać mleko i zagnieść gładkie ciasto. Odstawić w ciepłym miejscu, w misce przykrytej ściereczką na godzinę. Przez ten czas powinno zdecydowanie powiększyć swoją objętość. Gdy tak się stanie żółtka utrzeć z cukrem na jasną pulchną masę. Do podrośniętego ciasta dodać najpierw stopione masło i wstępnie zagnieść (można dłonią, można robotem - ja używam robota). Dodać żółtka z cukrem i wszystko razem mieszać końcówkami robota przeznaczonymi do ciast drożdżowych (hak lub końcówki spiralne) tak długo aż ciasto zacznie odklejać się od ścianek miski robota. Trwa to od 10 do 15 minut. Można oczywiście zagnieść ciasto ręcznie, licząc się z tym, że przez kwadrans ręce będą zajęte.
Pieczenie: Gdy ciasto zwiększy dwukrotnie objętość (oczekiwanie nie jest długie i zależy od temperatury w kuchni, u mnie wyrasta po kilkunastu minutach), wyłożyć je na stolnicę lub blat obficie posypany mąką i rozciągnąć ostrożnie dłońmi nadając mu kształt dużego kwadratu o grubości mniejszej niż 1 cm. Jeśli mąki na stolnicy będzie zbyt mało, ciasto będzie się do niej przyklejać, dlatego mącznej podsypki nie należy żałować.
Na kwadrat z ciasta wyłożyć nadzienie możliwie równą warstwą i całość ostrożnie zrolować. Ciasto jest dość wiotkie i takie ma być. Powstały rulon kroić na plastry o grubości około 4 cm. i układać je kolejno przy sobie w dużej tortownicy wysmarowanej margaryną i posypanej mąką. Plastry powinny dotykać jeden drugiego, lecz nie muszą idealnie wypełnić całej powierzchni tortownicy. Podczas pieczenia ciasto rośnie nie tylko w górę ale też na boki i wszystko pięknie się wyrówna, przyjmując doskonały kształt koła (o ile forma nie jest kwadratowa, oczywiście).
Tortownicę z ciastem włożyć do piekarnika nagrzanego do 170 stopni
bez termoobiegu (włączona
grzałka dolna i górna) i piec przez 30 minut. Po tym czasie temperaturę zmniejszyć do 160 stopni i piec dalej przez 1 godzinę. Jeśli wierzch zacznie nadmiernie się rumienić, należy otworzyć piekarnik i przykryć ciasto arkuszem papieru do pieczenia, po czym piekarnik zamknąć i piec ciasto dalej.
Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika i zanim wystygnie rozprowadzić na nim polewę, wylewając ją na wierzch ciasta po jednej łyżce tak, aby na koniec cała powierzchnia ciasta była nią pokryta.
Składniki polewy: 5 łyżek miodu
3/4 szklanki miodu pitnego
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
Sposób wykonania polewy: Miód i miód pitny wymieszać dokładnie w rondelku, dodać mąkę i wymieszać ponownie. Zagotować. Natychmiast po zagotowaniu polewy rozprowadzić ją na cieście.
Uwaga: polewa wsiąka w ciasto, po wystygnięciu nie daje efektu lukru. Jej zastosowanie ma taki sens, że gotowe ciasto w całości ma miodowy smak.
Dobranoc. Wkrótce Sylwester, zbierajmy siły. Życzę Wam, by nadchodzący Nowy Rok był udany. Na pewno tak się stanie gdy w obliczu beczki dziegciu nie zapomnimy o małej łyżce miodu. Wszystkiego Dobrego!