Często zastanawiam się nad nazwami potraw, których nie rozumiem w powiązaniu z przepisem, ze sposobem przygotowania. Tak jest i w tym przypadku. Czytając cały przepis zupełnie nie rozumiem dlaczego potrawa została tak nazwana. Szukałam nawet wyjaśnienia przy pomocy wujka guglowego, ale nic sensownego nie znalazłam (oprócz jakiegoś tajemniczego Bagna). Podejrzewam, że nazwa związana jest z miejscem/miejscowością, ale ja o takiej nie słyszałam. Nikt przecież nie zna wszystkiego.
Wydaje mi się, że autorzy książek zapędzają się zbyt daleko w poszukiwaniu oryginalnych tytułów/nazw, co jest szczególnie śmieszne w sytuacji, gdy w opisie nie ma
żadnego wyjaśnienia danej nazwy.
A sam przepis jest tak prosty, że nie ma co silić się na oryginalność. Wystarczyłoby tak:
Bób z musztardowym winegretem. Bo jest to sam bób z sosem - niby nic nadzwyczajnego, ale mnie bardzo się spodobało właśnie to połączenie smakowe. Dodatek musztardy do sosu daje pyszny efekt.
Przepis pochodzi z książki "Smakołyki na pikniki" *, z rozdziału "Żniwiarzy".
Co prawda nie byliśmy na pikniku, a tym bardziej w akcji żniwnej, ale szukaliśmy oddechu od upału w Leśnym Domku.
Bób ugotowałam przed wyjazdem w domu,
tym sposobem, a później już bez pośpiechu siedzieliśmy sobie przy stole na werandzie, obierając go ze skórki.
Do tego przygotowałam sos winegret z dodatkiem suszonego tymianku (w przepisie jest świeży), 2 ząbków drobno posiekanego czosnku oraz musztardy. Dodatek musztardy nie może być zbyt duży,bo zepsuje smak całości. Trzeba dojść do końcowego smaku metodą próbowania.
* Elżbieta Kotarska, "Smakołyki na pikniki", Warszawa 1999