O ile pierwszego dnia po koncercie, byłam nieżywa, to następnego miałam aż nadmiar energii i ten nadmiar postanowiłam wykorzystać w kuchni, w okolicy piekarnika. Tam też ( przy odpowiedniej muzyce, czyli Depeche Mode non stop) powstało migdałowe blondie. Po prostu rewelacyjne. Przygotowałam je na mące migdałowej, dodałam kawałki migdałów i do tego karmelowa czekolada. Smak? coś jak migdałowa krówka. Po prostu coś wspaniałego. Ciasto z mąki migdałowej jest bardziej kruche, kawałki czekolady zapewniają przyjemną kremową konsystencję, ale nie ma co oczekiwać klasycznego brownie. To jest po prostu bardzo przyjemne i apetyczne ciasto, które robi się błyskawicznie i tak samo błyskawicznie znika ze stołu. W sam raz na miłe popołudnie w środku tygodnia, albo na słodką sobotę. Datę wybierzcie sobie dowolnie. Ja będę je robić częściej i częściej. Szalenie mi pasuje ten smak, konsystencja i dużo migdałów!
Składniki:
100 gramów masła
2 duże jajka
1,5 tabliczki karmelowej czekolady
250 gramów mąki migdałowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki prażonych migdałów
Szczypta soli
Cukier puder do posypania
W garnuszku topię karmelową czekoladę - 1 tabliczkę, razem z masłem, chwilę studzę. Wbijam jajka i dokładnie mieszam. Dodaję mąkę migdałową, sól i proszek do pieczenia, łączę składniki.
Siekam pozostałą czekoladę i migdały, dodaję je do ciasta, delikatnie mieszam.
Formę do pieczenia wykładam papierem, przelewam ciasto, placek piekę 30 minut w 185 stopniach.
Po przestudzeniu posypuję blondie cukrem pudrem.
Moje rady:
Moim zdaniem karmelowa czekolada daje odpowiedni poziom słodkości, ale jeżeli lubicie naprawdę słodkie desery, to możecie dodać 3-4 łyżki brązowego cukru.