Pszenno-żytnie naleśniki a'la Crêpes Suzette podane z kremem
mascarpone*
*serek mascarpone wymieszany z jogurtem i syropem klonowym
I znów mi się zachciało deseru na śniadanie. Znów trochę podrobiony. Nigdy nie jadłam oryginalnej wersji, ale starałam się oddać podobieństwo oryginalnemu przepisowi. Modyfikacje wprowadziłam zarówno do naleśników, jak i do syropu. Nie miałam niestety likieru pomarańczowego, żeby podpalić danie na patelni. To by dopiero było!
Wybaczcie, że tak niestarannie są podane te naleśniki, ale po kąpieli w pomarańczowym syropie stały się tak delikatnie, że bałam się, że mi się rozerwą. Oczywiście w smaku też były przepyszne! Jeśli lubicie cytrusowe smaki, ten deser/śniadanie jest idealny dla was! Polecam z całego serca. Po takim śniadaniu i po tylu promieniach słonecznych, dzień musi być dobry. Przynajmniej z mojej strony się postaram, żeby tak było.
Przepis na pszenno-żytnie naleśniki a'la crepes suzette:
25 g mąki pszennej
25 g mąki żytniej
1 małe jajko
100 ml mleka
50 ml wody
1 łyżeczka oleju
szczypta proszku do pieczenia
1 pomarańcza
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżka cukru zwykłego
1-2 łyżki masła
sok z 1/4 cytryny
Jajko, mleko, wodę i olej miksujemy na najwyższych obrotach miksera, by powstała bardzo puszysta masa. Dodajemy mąki i proszek, po czym miksujemy krótko do połączenia składników. Odstawiamy.
Pomarańczę sparzamy. Ocieramy z niej skórkę i wyciskamy sok. Na patelnię wyciskamy sok z cytryny i wsypujemy cukier. Gdy cukier się rozpuści i lekko zbrązowieje dodajemy skórkę z pomarańczy i sok z pomarańczy. Po chwili dodajemy masło. Mieszamy. W międzyczasie jak syrop się gotuje i gęstnieje, smażymy naleśniki. Gdy syrop osiągnie odpowiednio gęstą konsystencję, maczamy pierwszego naleśnika w syropie i składamy go na ćwierć. Chwilę podsmażamy i ściągamy z patelni. Postępujemy tak z każdym naleśnikiem. Jeśli został syrop na patelni, polewamy nim już naleśniki na talerzu. Najlepiej smakują z serkiem mascarpone.
Smacznego!