U nas nazywało się ją zającem, gdzie indziej pieczenią rzymską.
Nie zmienia to faktu, że jest bardzo smaczna i prosta do zrobienia.
Składniki:1 kg mięsa mielonego wieprzowego (u mnie świeży boczek)
1 czerwona papryka
2 cebule
kilka ząbków czosnku
opakowanie żelatyny na 2,5 l. wody
przyprawy: sól, pieprz
5-6 jajek ugotowanych na twardo (ilość dostosować do długości foremki oraz do wielkości jajek)
Ja miałam boczek, więc najpierw musiałam go zmielić, następnie dodałam do niego czosnek przeciśnięty przez praskę, drobno pokrojoną cebulę i paprykę, doprawiłam do smaku.
Do całości wsypałam żelatynę i porządnie wymieszałam.
W między czasie ugotowałam 6 jajek, wystudziłam, obrałam i odcięłam piętki z obu stron.
Dno sylikonowej keksówki wyłożyłam częścią mięsa i zrobiłam zakładki na dłuższych bokach, jak do tarty. Na to ułożyłam jajka, odcięcie piętek daje możliwość lepszego ułożenia i przy krojeniu nie zdarza się, że w którymś plasterku mięsa nie ma jajka lub jest tylko namiastka.
Przykryłam kolejną warstwą mięsa i dokładnie ugniotłam tak aby wszystko tworzyło jedną całość.
Jeżeli zostanie trochę mięsa, a mi niestety trochę zostało, to zrobiłam z niego klopsa, włożyłam do mniejszej keksówki i upiekłam.
Pieczeń piekłam w 180 st. C ok. 1 godzinę, zakryłam folią aluminiową i wystudziłam.
Kroiłam po całkowitym wystudzeniu.
SMACZNEGO!!!