Odkąd natknęłam się na przepis Agnieszki Kręglickiej na posypkę selerową, spożycie selera w moim gospodarstwie domowym drastycznie wzrosło.
Posypka jest rewelacyjna (przynajmniej moim zdaniem, bo dzieci i mąż są zdania przeciwnego), przypomina mi trochę
dukkę (w końcu w obu dodatkach znajdziemy kmin, koper włoski, sezam, a smażony seler ma lekko orzechowy posmak).
Posypkę selerową stosuję do zup kremów - selerowej, porowo-ziemniaczanej (na zdjęciu) czy kartoflanki.
Posypkę dodaję też do pasty fasolowej (przepis podam w następnym poście). Planuję jeszcze wypróbować ten dodatek z jakąś sałatkę warzywną i jako składnik dipu jogurtowego.
POSYPKA SELEROWA
wg przepisu Agnieszki Kręglickiej, z moimi małymi modyfikacjami
- kawałek selera o wadze 140 g
- 6 łyżek oliwy
- 1/2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego
- 1/4 łyżeczki nasion kopru włoskiego (fenkułu)
- 2 - 3 łyżki sezamu
- sól, chilli/pieprz (grubo mielony)
Seler kroimy w kwadraciki o boku 4 mm. Na patelni na średnim gazie rozgrzewamy oliwę i dodajemy seler. Smażymy kawałki selera, mieszając od czasu do czasu. Gdy seler zacznie robić się złocisty dorzucamy kmin, koper włoski i sezam. Smażymy do momentu, aż sezam będzie złoto brązowy. Trudno mi podać dokładny czas, kiedy należy dodać sezam i przyprawy - musimy uważać, bo jeśli dodamy je za wcześnie, seler nie zrumieni się odpowiednio, jeśli za późno, seler może się przypalić.
Można ewentualnie osobno uprażyćna suchej patelni sezam i przyprawy i dodać to wszystko na minutę do selera na patelni. Następnie wyłączamy gaz i dodajemy sól i chilli lub grubo mielony pieprz.
Gdy posypka będzie usmażona, przekładamy zawartość patelni na talerz wyłożony grubą warstwą papierowych ręczników, aby cały tłuszcz obciekł. Podajemy na zimno.