
Chłodnik robiłam pierwszy raz, zawsze byłam ciekawa jak smakuje. Muszę napisać, że byłam jedyną osobą, która go jadła. Bo ani mąż ani dzieci, nawet nie chcieli skosztować. A szkoda, bo ku mojemu zaskoczeniu, nawet mi smakował. Robiłam chłodnik gdy były upały i wtedy sprawdza się najbardziej. Jest to danie zimne, wytrawne, a jednocześnie sycące. Przepis ten kojarzy mi się z latem :).
Pozdrawiam :*
Składniki:
- pęczek botwinki z buraczkami
- 1 szklanka bulionu warzywnego lub rosołu
- 300 ml kwaśnej śmietany 12%
- 200 ml jogurtu lub maślanki
- 1 ogórek zielony
- pęczek rzodkiewki
- pęczek kopru
- sól, pieprz do smaku
- opcjonalnie dwa ząbki czosnku
Wykonanie:
Botwinkę umyć, liście posiekać, buraczki pokroić w drobną kostkę. Zalać rosołem i gotować 15 minut, ostudzić, ja odcedziłam nadmiar rosołu (można zostawić , będzie rzadsza konsystencja, wedle uznania).
Rzodkiewki umyć, odciąć ogonki i zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Ogórek obrać, pokroić w kostkę. Koper opłukać i posiekać.
Do botwinki wlać schłodzoną maślankę, śmietanę. Dodać starte rzodkiewki, ogórek, koper, dokładnie wymieszać. Doprawić solą, pieprzem, można dodać przeciśnięty czosnek przez praskę. Odstawić do lodówki na 2 – 3 godzin. Wyszły mi trzy takie słoiczki.
Przed podaniem chłodnik wymieszać.
Smacznego :)
