Cześć kochani. Jak się macie? Mam nadzieję, że wybornie!
Wybrałam się do pobliskich delikatesów i ku memu przerażeniu nie znalazłam ani chorizo ani ciecierzycy, postanowiłam więc zmodyfikować przepis i tak oto powstała ta zupka z warzywami i kiełbasą.
Sama zupa jest pyszna, pachnie ziarnami kolendry, to takie połączenie rosyjskiej solanki i lubelskiego forszmaku - niecodzienne, ale bardzo interesujące.
Gotujmy! :)
SKŁADNIKI:
łyżeczka ziaren kolendry
pół łyżeczki
3 łodygi selera naciowego
pół selera korzeniowego
2 marchewki
1 cebula
1 por
3 ząbki czosnku
100 g mrożonego groszku
kilkanaście oliwek
kilka gałązek tymianku
sól i pieprz do smaku
300 ml passaty pomidorowej
laska dobrej kiełbasy (śląska, podwawelska).
PRZYGOTOWANIE:
Kiełbasę kroimy w półplasterki i podsmażamy na oleju, aby się zrumieniła. Warzywa kroimy w plasterki, ja użyłam mandoliny do marchewek i selera korzeniowego. Dzięki temu mam ładne, równe słupki :)
W dużym garnku prażymy nasiona pieprzu i kolendry.
Kiedy nasiona zaczną intensywnie pachnieć wlewamy łyżkę oliwy i przesmażamy warzywa: marchewkę, selera, cebulę, pora i czosnek.
Po kilku minutach dorzucamy podsmażoną wcześniej kiełbasę, oliwki i groszek.
Doprawiamy solą oraz listkami tymianku, zalewamy passatą oraz wodą (około 1,5 litra).
Gotujemy około 30 minut.
Możemy udekorować zupkę kleksem kwaśnej śmietany. Podajemy z pieczywem.
Co myślicie o takiej niecodziennej propozycji? Skusicie się? :)
Pozdrawiam gorąco!