Aby zupa zachowała piękny zielony kolor, trzeba bób obrać, ale wszystko jest warte zachodu. Zupa jest gęsta i pożywna, nie trzeba dodawać do niej np. grzanek, można posypać prażonymi pestkami, np. słonecznika lub dyni. Tutaj szybsza wersja zupy bez obierania ziaren z łupinek.
Składniki:
2 łyżki oliwy lub masła
0,5 kg bobu
2-3 ziemniaki
½ cebuli
lubczyk, sól, pieprz, sok z cytryny, inne ulubione przyprawy
Ugotuj bób na parze. Ziemniaki obierz i drobno pokrój. Po ostygnięciu bób obierz z łupinek. W szerokim garnku rozgrzej tłuszcz, wrzuć bób i podsmaż przez kilka minut, co chwilę mieszając. Dodaj ziemniaki, cebulę, dolej wody ponad powierzchnię warzyw. Gotuj do miękkości (kilkanaście minut). Zblenduj. Dopraw do smaku, ponownie zblenduj.
Tak, to film o sushi (ale polscy widzowie przeżyją szok, dowiadując się, jak naprawdę powinno ono wyglądać i smakować), ale dla mnie to przede wszystkim film o człowieku, który kocha swoją pracę. Jak mówi Jiro: „Nie było momentu, żebym nienawidził swojej pracy. Zakochałem się w niej i oddałem jej swoje życie. Nawet teraz mając 85 lat, nie chcę odejść na emeryturę.”
Jiro jest największym na świecie mistrzem sushi. Prowadzi restaurację w Tokio. Posiłek kosztuje co najmniej 300 dolarów, a o rezerwację trzeba zadbać z miesięcznym wyprzedzeniem. Jiro śni o sushi (2011, David Gelb).
Wild bean creamy soup, Jiro dreams of sushi
In order for the soup to preserve the beautiful green colour you need to peel the wild beans but it’s all worth it. The soup is thick and nutritious, you don’t need to ad dany croutons, some roasted sunflower or pumpkin seeds are enough. Here’s a quicker version (without peeling the beans).
Ingredients:
2 tbs butter
0.5 wild beans
2-3 potatoes
½ onion
lovage, salt, pepper, lemon juice, other favourite herbs
Steam wild beans. Peel potatoes and dice them finely. Peel cooled wild beans. Heat fat in a wide saucepan, add wild beans and fry for a few minutes, stirring from time to time. Add potatoes, onion, pour in water so that it covers veggies. Cook until soft (between ten and twenty minutes). Blend. Season to taste, blend again.
Indeed, it’s a film about sushi (but Polish viewers will be skocked to find out what real sushi should look and taste like), but for me, above all, it’s a film about a man who lovea his job. Like Jiro says, ‘I’ve never once hated this job. I fell in love with my work and gave my life to it. Even though I’m eight-five years old, I don’t feel like retiring’.
Jiro is the biggest sushi master in the world. He runs a restaurant in Tokyo. The meal costs at least $300 and you have to book the table in a month’s advance. Jiro dreams of sushi (2011, David Gelb).