W nowym roku, poza pracą i ostrą nauką angielskiego, planuję doświadczać nowych stanów rzeczy. A w tych stanach oczywiście mieści się nowe jedzenie, którego tu - w Londynie, mam do spróbowania wiele. Inną historią, która będzie toczyć się równolegle, pozostaną nowe, domowe mikro produkcje. Dzisiaj zapraszam na całkiem fajny tort naleśnikowy, to mój pierwszy tego typu produkt i w zasadzie robiłam go intuicyjnie ale w następnym niczego bym nie zmieniała. No może wrzuciłabym jeszcze kiwi :)
Tort naleśnikowy:* około 9 świeżych naleśników,
* 1 puszka masy krówkowej,
* kilka łyżek dżemu - tu galaretka jeżynowa,
* 1 pomarańcza, obrana i pokrojona w plastry
* 1 banan, pokrojony w cienkie plasterki,
* garść czarnych winogron, przekrojonych na 2 lub 3,
* kilka kropel limonki lub cytryny,
* opakowanie serka mascarpone,
* łyżka masła,
* 2 łyżki kakao,
* 1 łyżki cukru pudru waniliowego,
* 1 łyżka amaretto,
Naleśniki przekładamy w sposób następujący: placek, masa krówkowa, placek, masa i pomarańcze, placek, dżem, placek, masa, placek, masa, banany, sok z cytrusa, placek, masa, placek, masa, winogrona, placek, masa, placek. Tort obsmarowałam serkiem mascarpone roztrzepanym z polewą czekoladową, zrobioną z gorącego masła, kakaa, cukru i amaretto.
Ulubione batoniki energetyczne. Nigdy nie widziałam sensu kupowania małych batoników i nie rozumiałam tej mody ale 9bary nie wiedzieć jak mnie kupiły
Sylwestrowe foody. Po świętach i ucztach przybyły kilogramy...