Kawowe lody bananowe. Część w miseczce, podana z gorzką czekoladą i wiórkami koko. A część zamknięta w owsianym "placku" w formie lodowej "kanapki" polana resztką syropu daktylowego.
Kanapka inspirowana tą Ani.
Kanapka:
po garści: orzechów włoskich(bez łupin xd) i płatków owsianych
łyżka siemienia lnianego (użyłam złotego)
1/2 banana
Płatki owsiane, orzechy i siemię mielimy na grudkowy proszek, dodajemy banana i miksujemy chwilę. Uzyskane ciasto dzielimy na dwie części (polecam namoczyć wcześniej ręce, ciasto się wtedy nie klei). Rozgrzewamy patelnię. Bierzemy jedną część ciasta, rozpłaszczamy lekko mokrą ręką i kładziemy na patelnię. Smażymy/pieczemy z dwóch stron. Tak samo postępujemy z drugą częścią ciasta. Gotowe placki wkładamy do lodówki na 10-15 minut. U mnie stały się one wtedy chrupiące. Po tym czasie można do nich wpakować co chcemy: lody bananowe, masło orzechowe, dżem itp.
Lody kawowe:
3 zamrożone banany
3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (użyłam Jacobs)
3-4 łyżki ciepłej wody
Do kubeczka wlewamy wodę, dodajemy kawę i mieszamy, aż kawa się rozpusci. Odstawiamy na chwilę, aby ostygła. Banany wkładamy do blendera, dodajemy kawę i miksujemy, aż do uzyskania gładkiej konsystencji.
Awokado :D
~*~
Nie zniknęłam ze szczególnych powodów. Nie było mnie, bo nie miałam kiedy wstawiać postów rano. Budziłam się później, robienie śniadania mi trochę zajmowało. I tak się nie wyrabiałam, że czasami nie zdążałam ze zjedzeniem całego śniadania. Nie skarżę się, po prostu wiem, że to moja wina. Mogłabym lepiej się zorganizować, wcześniej chodzić spać... problem polega na tym, że mi taki stan pasuje :D To zabieganie ma dla mnie taką swoją "magię".
Żałuję, że ostatnio tak rzadko tu zaglądam, ale mam też inne życie poza blogiem, a ostatnio je wykorzystuję ;) Ostatnio w ogóle dobrze mi się żyje. Optymistyczne nastawienie człowieka zmienia wszystko o 180 stopni. I jakoś też tak nie przejmuje się wszystkim. Wybieram to na czym mi zależy i to na czym nie. Nie staram się o oceny, chociaż wiem, że to właśnie stopnie z III gimnazjum liczą się do liceum. A właśnie! Co do liceum to już mam plany, nareszcie! Z racji tego, że nie chcę mieć rozszerzonego żadnego przedmiotu, który teraz mam (mat, fis, geo, biol, chem, wos, polski, his, wos i inne) to wybrałam sobie kierunek w technikum "fototechnik". Ale jeszcze muszę podpytać czy warto itd.
I wiem, że też ostatnio do Was w ogóle nie zaglądam, ale poprawię się. Tylko muszę sobie na to znaleźć czas xd
Miłej soboty ziomki! :D