Naszła mnie wczoraj nieodparta ochota na tofu w słodkim wydaniu. Zdążyłam stęsknić się już za tofurniczkami z patelni, a uśmiechające się do mnie
suszone śliwki kalifornijskie BIO nasunęły pomysł na jedno z ulubionych połączeń - czekośliwkę. Tofurniki z patelni robię zazwyczaj na bazie banana - natulalnie słodzi on masę, doskonale komponuje się też z kakao. Smak banana nie wyróżnia się akurat w tym połączeniu - dominuje kakao i śliwka. Idealne czekoladowe śniadanie na zimową niedzielę. Polecam!
SKŁADNIKI (2 porcje):
- 300 g tofu naturalnego
- 1 bardzo duży, dojrzały banan
- 2 łyżki kakao
- opakowanie (45 g) budyniu czekoladowego lub zamiennie taka sama ilość skrobi kukurydzianej/ziemniaczanej/mąki
- 2 łyżeczki soku z cytryny
- suszone śliwki kalifornijskie - po jednej na każdego tofurnika (u mnie BIO śliwki kalifornijskie FRESANO)
- do podania opcjonalnie: karmelizowany słonecznik lub orzechy, posiekana czekolada
JAK TO ZROBIĆ?
Używając blendera zmiksuj na gładką masę wszystkie składniki prócz śliwek. Jeśli masa wydaje Ci się zbyt mało rzadka (może to zależeć od rodzaju użytego tofu czy wielkości banana), dodaj więcej budyniu/skrobi/mąki. Nakładaj dużą łyżkę masy na rozgrzany teflon (bez tłuszczu, chyba, że Twoja patelnia nie współpracuje z Tobą tak dobrze, jak moja). W każdy placek wciśnij po jednej suszonej śliwce. Smaż z obu stron do ścięcia się masy. Tofurniczki podałam z karmelizowanym słonecznikiem, dobrze sprawdzi sie też posiekana czekolada, której akurat nie posiadałam.
SMACZNEGO!