Małe, niepozorne, sycą jak te mega wypasione,
a to wszystko dzięki mące graham, a raczej błonnikowi
w niej zawartym.
Większość z nas wyrosła w czasach, kiedy czym bielszy wypiek,
tym miał większe wzięcie.
Albo taki obrazek....panie zaglądające do torebek z mąką,
czy aby dostatecznie biała.
Białe, wydawało się być lepszym towarem, takim z wyższej półki.
Niestety było to jedno wielkie oszukaństwo,
zmyłka, którą wiele osób przepłaciło przeróżnymi dolegliwościami,
przewodu pokarmowego.
Mąka z pierwszego przemiału nie tylko ma dużo właściwości,
witamin i minerałów. Ma także bardzo dużo
zbawiennego błonnika, którego wciąż mało w naszej diecie.
Taka mąka nie tylko nadaje się do wytrawnych wypieków,
równie dobrze się sprawdza w słodkich.
Nie będę ukrywać, że pączek czy drożdżówka
z takie mąki, nie jest zbyt kusząca.
Jednak ciemne ciasta, gdzie dodajemy kakao, melasę
lub inny ściemniający składnik, tu już można sobie sypnąć.
1,5 mąki pszennej graham
3/4 szklanki ciepłej wody
szczypta cukru
10 g świeżych drożdży
1/3 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki czarnego pieprzu
2 łyżki suszonej cebuli
łyżeczka suszonej bazylii
Dodatki:
łyżeczka masła
1/2 papryki
5 pieczarek
korniszon
kawałek chudej wędliny
kawałek fety
2 łyżki keczupu
Drożdże z cukrem i dwoma łyżkami mąki, dokładnie mieszamy,
odstawiamy aż zaczną szumieć czyli puszczać bańki.
Wtedy dodajemy resztę składników i dokładnie mieszamy.
Bez wyrabiania, bez napowietrzania,
wystarczy dobrze wymiesza i odstawić do wyrośnięcia.
Blaszkę wykładamy papierem, formujemy cztery placki,
wstawiamy do zimnego piekarnika.
Ustawiamy na 170 stopni i pieczemy około 25 - 30 minut.
Piekarnik będzie się nagrzewał, a ciasto dostanie temperatury
co mu pozwoli lepiej wyrosnąć.
Pieczarki podsmażamy na maśle, odrobinę solimy.
Wyjmujemy pizzerinki z piekarnika, smarujemy keczupem,
rozkładamy składniki, posypujemy pokruszoną fetą.
I ponownie zapikamy, aż się składniki zagrzeją.
Zdrowe, smaczne, aromatyczne i sycące, jak już wcześniej wspomniałam,
można jeść i nie obawiać się złowrogich kalorii.
Zapewniam, tego się nie da dużo pochłonąć.