Kolejny batonik z serii Raw Bite. W moim ulubionym kolorze – pomarańczowym. O smaku nerkowców. Niby najzwyklejszy, taki niepozorny, a jednak to właśnie go upodobał sobie najmłodszy potworek i, co widać na załączonych zdjęciach próbował zatopić w nim swoje małe perełki! Otworzyła sobie pudełko z cała serią batoników i wybrała akurat ten. Widać lubi pomarańczowy po mamusi.
Nie wiedziałam, czy podczas próby konsumpcji nie zrobiła przypadkiem jakiejś dziurki, więc chcąc nie chcąc, na kolejny ogień poszedł Raw Bite – Cashew. Zapraszam

Opakowanie:
Baton znajduje się w pomarańczowym, foliowym opakowaniu, na którym poza nazwą i smakiem batona, nie znajduje się właściwie nic więcej. Jak u poprzedników proste opakowanie = dobry smak, prosty skład, bez zbędnych udziwnień.

Skład:
Daktyle i orzechy nerkowca. (owoce 52%, orzechy 48%).
Wszystkie składniki oczywiście organiczne i z certyfikatem.

Moja opinia:
Dodawać w zakresie 100 potrafi każdy . W składzie naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Baton pachnie masłem z nerkowców, z odrobiną słodyczy. Bardzo przyjemny zapach. Smak: baton jest na razie najmniej słodki ze wszystkich. Bałam się, że daktyle zdominują delikatny smak nerkowców, tak się jednak nie stało. Podczas jedzenia czuć wyraźnie przyjemny orzechowy posmak, który fajnie komponuje się z idealnie wyważoną słodyczą daktyli. Orzechów jest naprawdę sporo, więc zęby mają co mielić. No i konsystencja batona jest raczej twarda (zbita), ale je się go przyjemnie (szczęka nie boli). 


Na ile oceniam:
Jako, że bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten baton, jednak smakował mi odrobinkę mniej niż baton kosmos, dostaje ode mnie:
9,5/10. 
PS. To który następny? 

Artykuł Raw Bite – Cashew pochodzi z serwisu Co tak pachnie? .