Muszę się przyznać do czegoś. Mam absolutnego fioła na punkcie jedzenia sezonowych warzyw. Najgorsze objawy mam wiosną. Już od kwietnia obsesyjnie objadam się szparagami. Codziennie. Gdzieś w połowie maja dochodzi na zmianę bób. I tak do czerwca, kiedy na szczęście pojawiają się stopniowo kolejne warzywa, by już w lipcu moja dieta stała się nieco bardziej urozmaicona. Najmniej dotkliwie jest jesienią, bo pełno wtedy dyniowatych i psianek - pomidorów, papryk i bakłażanów. Pełnia szczęścia.
Z całej tej menażerii najbardziej rozczulają mnie bakłażany. Uwielbiam ich kosmiczny wygląd: błyszczącą skórę i ten niezwykły w świecie warzyw, głęboki kolor! Zawsze kiedy przynoszę je do domu nie mogę się nadziwić, że są takie niesamowite. A co najważniejsze, są przepyszne. Jeszcze nigdy nie zawiodła mnie żadna bakłażanowa potrawa.
Dziś przepis z opisywanej niedawno
"Plenty More" Yottama Ottolenghi'ego na dość egzotyczną wersję bakłażanowej rozkoszy. Egzotyczną nie tylko ze względu na skład, ale przede wszystkim ze względu na metodę przygotowania bakłażanów - gotowanie na parze. Przyzwyczajeni jesteśmy do bakłażanów pieczonych, jak w baba ganoush czy imam bayildi, albo smażonych - na patelni czy w głębokim tłuszczu. Ale gotowane? Co to za pomysł?
Pierwszy raz spotkałam się z pomysłem na gotowanie bakłażanów w Japanese Cooking Shizuo Tsuji, później widziałam też podobne przepisy w kilku innych książkach, ale... jakoś nie miałam odwagi. Przełamałam się dopiero niedawno. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Składniki:
2 obrane ze skóry bakłażany (ok. 600-700 g)
2 łyżeczki mirinu
2 łyżeczki oleju sezamowego
2 łyżki sosu sojowego (jasnego)
3 łyżeczki octu ryżowego
2 łyżeczki syropu klonowego (ewentualnie można dodać cukru)
2 cm kawałek drobno posiekanego imbiru
1 ząbek czosnku, drobno posiekany
sól
szczypior (pokrojony w skośne paski) - można pominąć
uprażony czarny i/lub biały sezam
Bakłażany ugotować na parze (ja swoje przekroiłam wzdłuż na pół) przez 30 minut. Ostudzić i porozrywać palcami na paski średnicy ok 0,5-1 cm i odsączyć. W międzyczasie przygotować sos - mieszając wszystkie składniki. Kiedy bakłażany będą chłodne i odsączone trzeba je połączyć z sosem, zostawić na jakieś 10-15 minut, dodać sezam i (ewentualnie) szczypior i gotowe :)