Co to za Dzień Dziecka, gdy trzeba się uwijać z pracą magisterską, jednocześnie opracowując projekt i ucząc się na kolokwia? Tak nie powinien wyglądać początek czerwca, ale sama sobie jestem winna. No bo wszystko to przez moje dziecinne odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę. Ale szczerze, cieszę się, że jeszcze nie jestem tak odpowiedzialnie-dorosła i dorośle-odpowiedzialna, bo dzięki temu mogę dzisiejszy dzień świętować. I przynajmniej przez te kilka chwil o poranku zapominam o obowiązkach i skupiam się na pochłanianiu okazjonalnego ciacha. Całego tylko dla mnie!
Wszystkim dzieciakom, tym nieletnim i pełnoletnim też, życzę z okazji naszego święta wszystkiego najlepszego. Cieszcie się, objadajcie smakołykami i korzystajcie z piękna otaczającego świata, o! :)
kokosowy serniczek z ricotty z truskawkami