Od czasu
kuskusu z kalafiora zwariowałam na punkcie pieczonej ciecierzycy - chrupiącej dzięki opiekaniu i aromatycznej od przypraw. Daję Wam słowo - groch włoski posypany solą i ulubionymi przyprawami (np. papryką) jest lepszy i zdrowszy niż chipsy i orzeszki! A podany z aksamitną zupą-krem świetnie zastąpi groszek ptysiowy czy grzanki.
Siłą dzisiejszej zupy jest różnorodne i niebanalne przybranie. Kwaśno-orzechowy sos tahini pięknie przełamuje słodkawą marchewkę, ciecierzyca dodaje treści i chrupkości, a natka pietruszki oraz za'atar bardzo ładnie dopełniają "a'la libańskiego" charakteru dania. Przyznam się, że mój Mąż nie przepada za gładkimi zupami i początkowo był sceptycznie nastawiony do tej potrawy. Jednak chrupiąca ciecierzyca i wielość innych "dosmaczaczy" ostatecznie go do niej przekonała. Myślę, że fajnie jest podać poszczególne dodatki w małych miseczkach na stół i pozwolić gościom, aby sami doprawiali swoją zupę :)