Święta tuż, tuż...
Jak wcześniej, tak i teraz podczas Bożego Narodzenia nie może zabraknąć pierniczków.
W tym roku upiekłam je z mąki kukurydzianej.
miód, 250g
masło, 20g
przyprawa do piernika (bez pszenicy), 15g
mąka kukurydziana, 465g
soda oczyszczona, 2 łyżeczki
kakao naturalne, 40g
jajko, 1 sztuka
letnie mleko, 1/3 szklanki
dodatkowo: mąka kukurydziana do podsypywania podczas wyrabiania i wałkowania, gdyby ciasto było zbyt klejące
Miód i masło rozpuszczamy w rondelku. Gdy zacznie wrzeć dodajemy przyprawę do piernika. Mieszamy, ściągamy z ognia. Studzimy jedynie do takiego momentu gdy miód nie poparzy nas w ręce. Zimna masa miodowa twardnieje,dlatego nie można jej całkowicie wystudzić.
Mąkę, sodę i kakao mieszamy w misce (ciasto możemy również zagniatać na stolnicy jeśli komuś jest tak wygodniej). Dodajemy ciepłą masę miodową i jajko Zagniatamy. W trakcie stopniowo dodajemy mleko (po 1 łyżce). Dodajemy go jedynie tyle, by ciasto nie było zbyt twarde (może być to wspomniana 1/3 szklanki, ale może być i mniej).
Gdy ciasto będzie gładkie rozwałkowujemy je na grubość ok. 0,7-10 mm. Ciastka z mąki kukurydzianej są dość kruche, dlatego pierniki nie mogą być zbyt cienkie.
Foremkami wykrawamy ciastka, układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy je w nagrzanym do 180 st.C piekarniku 10-15 minut.
Po upieczeniu zostawiamy pierniki do wystygnięcia. Dopiero wtedy je przekładamy do szczelnego pojemnika gdzie będą leżakowały. Pierniki twardnieją, jednak już po mniej więcej tygodniu zaczynają mięknąć.
Gotowe pierniczki dekorujemy według uznania.
Ja swoje oblałam lukrem na bazie soku z cytryny i cukru pudru. Dodatkowo ozdobiłam je różnymi cukrowymi posypkami i pisakami.