Amarantus i quinoa gotowane z cynamonem i imbirem, podane z jabłkiem, orzechami arachidowymi, makiem i suszonymi na słońcu winogronami, oblane miodem
- quinoa
- amarantus
- orzechy arachidowe
- jabłko
- winogrona suszone na słońcu (przeze mnie na parapecie)
- mak
- cynamon
- imbir
- miód
do picia: zielona herbata z sokiem z cytryny i miodem
Pierwsza miseczka pełna dobroci po powrocie do domu na święta. Wygląda, jak gdyby znalazło się w środku wszystko co miałam pod ręką, jednak każdy dodatek był przemyślany - miałam na nie ogromną ochotę. Mak przypomina mi o świątecznym okresie, orzechy kocham ponad życie. Z jednym i drugim jednak nie należy przesadzać, są silnie uczulające.
Dziś porządki, pieczenie, gotowanie jarzyn, ubieranie choinki. Całe to zamieszanie spowodowane jednym wyjątkowym dniem w roku. W telewizji słyszę porady jak uratować żołądek. Kolejki ludzi wykupujących półki sklepowe wydłużają się. Nie ukrywam, że to najzwyczajniej mnie śmieszy. Nie wiem gdzie podział się głęboki sens świętowania, został przyćmiony przez ludzki konsumpcjonizm. Coraz mniej podoba mi się ten okres w roku. Czas, który ma zostać przepełniony dobrem i spokojem zmienia się w szalony wyścig po zakupy, bestialski mord na niewinnych rybach i obżarstwo często połączone z pijaństwem. Nawet pogoda wszystkim nam się sprzeciwia.
Mimo wszystko, życzę Wam miłych przygotowań i nie zagubienia się w szaleństwie towarzyszącemu Bożemu Narodzeniu.