Dzisiaj nie na temat jedzenia, ale coraz częściej spotykam osoby nieświadome swojej choroby. Słyszą diagnozę: hashimoto i wiadomość, że wyniki w normie, że z tym się żyje, ich problemy, to taka uroda, a tyją, bo za dużo jedzą (nawet jeśli nic nie jedzą).
Więc jeśli macie hashimoto lub podejrzewacie, że tarczyca została zaatakowana, to mam nadzieję, że ten wpis chociaż trochę Wam pomoże.
A dlaczego w tytule jest motyl? To symbol naszej choroby. Wziął się od kształtu tarczycy, która przypomina motyla.
Co to jest hashimoto? Śmieszna nazwa, prawda? Niestety choroba nie jest już taka śmieszna, potrafi nieźle uprzykrzyć życie. Jest to choroba autoimmunologiczna. Czyli na chłopski rozum – przeciwciała w naszym organizmie, odpowiedzialne za obronę przed wirusami, bakteriami etc. rozpoznają tarczycę jako obcy organizm i ją atakuje, powoli wyniszczając i powodując powstawanie woli. Jest też odmiana hashimoto, kiedy tarczyca zanika, nazywamy ją chorobą Orda, ale nasi polscy lekarze nie mają o niej pojęcia i jak widzą zmniejszoną tarczycę, to nie reagują. A przynajmniej tak było w moim wypadku, gdzie tarczyca powinna mieć 18-24ml, moja ma zaledwie 5ml, a dla lekarzy jest wszystko ok, ale o tym później.
Hashimoto, to nie tylko choroba tarczycy. To choroba całego organizmu. Zniszczona tarczyca to już góra lodowa trwającego stanu zapalnego w organizmie. Wszystko rozwija się latami i jeśli zadbamy o swoje zdrowie w odpowiednim czasie, to mamy szansę przystopować autoagresję i uniknąć zniszczenia tarczycy, czy innych narządów.
Jakie objawy może powodować nasz japoniec?
- zmęczenie
- tycie
- poranne bóle głowy
- depresję
- zaparcia
- wrażliwość na zimno
- problemy z krążeniem
- brak odporności
- problemy trawienne (np. niestrawność)
- trudno gojące się rany
- sucha skóra
- wypadanie włosów
- niska temperatura ciała
- opuchlizna twarzy
- przerzedzenie zewnętrznej części brwi
- palpitacje serca
- bezsenność
- przyspieszony puls
- drgawki
- nocne poty
- problemy z pamięcią
- mgły umysłowe
U mnie jest już większość z tych objawów. Ale dzięki diecie i zdrowemu stylowi życia jest zdecydowanie lepiej. Rok temu byłam wrakiem człowieka. Nie miałam sił już wstawać z łóżka, wiecznie miałam stany depresyjne, przez co uwierzyłam lekarzom, że tę depresję mam i pozwalałam się leczyć psychotropami. Zaczęły mi siwieć włosy i masowo wypadać, paznokcie się łamały jak zapałki. Wiecznie było mi zimno. Latem potrafiłam chodzić w zimowej kurtce. Wahania nastrojów i napady złości to bym chleb powszedni. Wiecznie byłam zmęczona, a mimo to cierpiałam na bezsenność. Nagłe palpitacje serca, uczucie lęku. Problemy z pamięcią, mgły umysłowe. Skrajne skoki wagi – nagły wzrost wagi o 10kg, następnie nagły spadek o 23kg. Leukopenia, anemia i co nie tylko. W najgorszym momencie ważyłam 38,5kg. Tak się nie da funkcjonować. Dlatego wiedząc co ja przechodziłam i wciąż przechodzę z tym japońcem postanowiłam pomóc tym, co wciąż nie wiedzą jak z nim walczyć.
Więc jeśli macie, któryś z tych objawów i nie możecie znaleźć przyczyny, podejrzewacie hashimoto lub w Waszej rodzinie ktoś chorował na choroby autoimmunologiczne, nie dajcie sobie wmówić depresji, zróbcie podstawowe badania:
- TSH
- FT4
- FT3
- anty-TPO
- anty-TG
- USG tarczycy
TSH już od 2 w górę może może oznaczać niedoczynność, ale także niskie TSH nie znaczy o normie.
Musimy patrzeć głównie na FT4 i FT3.
FT4 i FT3 powinny być na poziomie ok 70% (można sprawdzić w internetowym kalkulatorze tarczycy, np. tutaj)
Jeśli FT4 jest większe niż FT3, to oznacza zaburzoną konwersję i za razem niedoczynność, nawet jeśli TSH jest niskie.
Lekarze mi wmawiali, że tarczyca w normie, bo TSH było ok 1,2. Nikt niestety nie patrzył na FT3, którego miałam duży niedobór i na ft4 w dolnej granicy normy.
Przeciwciała anty-TPO i anty-TG powyżej normy oznaczają o stanie zapalnym. Więc jeśli lekarz Wam mówi, że przeciwciała są powyżej normy, ale niskie, więc nic Wam nie jest, to uciekajcie od niego jak najdalej. Przeciwciała są jak armia żołnierzy. Może być liczna, ale słaba lub odwrotnie – może być nieliczna, ale silnie atakować.
Podwyższone przeciwciała = autoagresja. Jeśli nie teraz, to za jakiś czas pojawią się pierwsze objawy ataku.
Nie trzeba mieć obydwóch przeciwciał ponad normę. Wystarczy, że tylko jedne będą podwyższone, to już oznacza atak.
Po czasie też przeciwciała znikają jeśli nie mają już czego atakować. Więc i bez przeciwciał można stwierdzić hashimoto, np. po zniszczonej tarczycy.
I na końcu usg. Mogą być wole, szmery, nieechogeniczności i różne takie. Na tym się nie znam, nie widzę i tak nic na tym obrazie. Jednak można wyczytać wymiary, dzięki którym obliczymy objętość tarczycy. Nawet jeśli lekarz Wam mówi, że wszystko w porządku, to na wszelki wypadek sprawdźcie sami w domu, np. na tym kalkulatorze (na samym dole). Ja 3 lata temu miałam już tylko 15ml (norma 18-24ml). Rok temu zostało mi zaledwie 5ml. Żaden z lekarzy nie zwrócił na to uwagi i wmawiał mi, że z tarczycą wszystko w porządku. Dopiero Monika Skuza z Tłustego Życia zapytała czemu mam taką małą tarczycę. Porównałyśmy ze starym usg i wszystko jasne – przeciwciała mi prawie wszystko zjadły. Dlatego zawsze bierzcie wydruk badania!
JAK WALCZYĆ Z HASHIMOTO?
Dieta i styl życia to podstawa. Ponadto musimy zaadresować inne problemy, które mogą zaostrzać stan zapalny.
DIETA
Najlepiej przejść na protokół autoimmunologiczny, a następnie stopniowo wprowadzać zakazane produkty z paleo i obserwować jak reaguje organizm. Możemy również zacząć od czystego paleo, to również świetna opcja.
Podstawą jest odstawienie glutenu i nabiału! Czemu? Są głównymi winowajcami stanu zapalnego. Ale o tym już w innym wpisie.
Nie powinniśmy również spożywać psiankowatych, jajek, strączków, zbóż, cukrów, kawy, herbaty (również zielonej), alkoholu.
Nie powinniśmy prowadzić głodówek, które są stresorem dla organizmu, czyli podwyższa się kortyzol, a to prowadzi do zaostrzania stanu zapalnego. Dlatego nie możemy również pozwalać na moment czucia silnego głodu. Jeśli jest potrzeba, to jedzmy co 2-3h, organizm nie może być głodny.
Tarczyca potrzebuje węglowodanów. Diety stricte białkowe są samobójem dla tarczycy, która bez węglowodanów nie ma siły funkcjonować, spowalnia i w ten sposób nasila się niedoczynność.
Ważne jest spożywanie zdrowych tłuszczów (kokosowy, awokado, oliwa z oliwek, tłuszcze zwierzęce ekologiczne – tak, dobrze czytacie, zwierzęce), których tarczyca bardzo potrzebuje.
Świetna jest też dieta dr. Ewy Dąbrowskiej. Ja po 5 tygodniowej kuracji czułam się jak nowo narodzona, najzwyczajniej w świecie zdrowa, zmniejszyłam dawkę leków. Niestety później wprowadziłam zboża (bezglutenowe) i za dużo orzechów. 2 miesiące i po dobrym samopoczuciu słuch zaginął. Dlatego teraz walczę od nowa, jeśli chcecie, to możecie dołączyć ze mną do wydarzenia tutaj.
STYL ŻYCIA
Głównie unikamy stresu. Wiem, że to trudne, ale w końcu udało mi się przewartościować pewne rzeczy. Zrozumiałam, że zdrowie jest najważniejsze i dałam trochę na luz.
Znowu dostałaś 1 w szkole? I co z tego? Jakbyś dostała 5, to tarczyca by Ci od tego nie ozdrowiała. Więc nie ma co płakać i się stresować, tylko wziąć się do roboty i to poprawić, z uśmiechem na twarzy!
Nie wyrobiłaś się z papierami do pracy? Jeśli zarwiesz nockę, Twoja tarczyca znienawidzi Cię za to i odpłaci się w odpowiednim czasie. Lepiej pójść spać i wstać wcześniej lub najzwyczajniej w świecie przyznać się w pracy, że papiery będą na jutro. Najwyżej dostaniesz upomnienie, ale Twoja tarczyca Ci za to podziękuje.
Osobiście dalej zbytnio obciążam organizm przez nadmiar obowiązków (praca, studia, cukiernictwo, przygotowania na studia teatralne, pomoc w Pogotowiu Teatralnym i jeszcze chłopak na deser) i pomimo, że to dopiero 3 tygodnie takiego natłoku, to mój organizm już się buntuje, ale wiadomo jak to bywa, trudno z czegokolwiek zrezygnować i żyje się nadzieją „jakoś to będzie”. Nie możemy tak myśleć, bo jeśli tak będziemy o siebie dbać, to nijak będzie. Dlatego odpuszczam, zobaczymy z czego najpierw odpadnę 