Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o produkcie, który
przypadł mi do gustu już od samego początku. A właściwie o produktach :)Żel do mycia z peelingiem kupiłam już we wrześniu zeszłego roku, gdy tylko pojawił się na rynku.
Dość szybko go zużyłam, bo myłam nim twarz często.
W czerwcu postanowiłam do niego powrócić i tym razem kupiłam wersję bez peelingu.
Żel z peelingiem oczyszczający pory i żel myjący normalizujący, Ziaja
 |
| Żel z peelingiem |
Oba produkty są przeznaczone
do wszystkich rodzajów cery.
Mogą go stosować i osoby z suchą i z tłustą cerą, że nie wspomnę o łaskawej mieszanej :)
Co ważne, produkty po wielu testach zyskały również pochlebne wyniki badań jeśli chodzi o stosowanie ich na wyjątkowo młodej cerze.
Więc nawet dziewczynki
w wieku +12 lat mogą już włączyć ten kosmetyk do swojej pielęgnacji. Oba produkty również rekomendują sie jako produkty, które
można stosować i na dzień i na noc. I ja spokojnie się do tych zaleceń stosuję.
Oba produkty umieszczone są w identycznych buteleczkach w półprzezroczystym zielonkawo-morskim kolorze.
Każda z buteleczek posiada
wygodną pompkę, która dozuje odpowiednią ilość żelu.
Dozownik można zabezpieczyć przekręcając go na bok, w związku z czym i na wakacje spokojnie go ze sobą zabierzemy.
 |
| żel myjący |
Każda z buteleczek zawiera taką samą ilość żelu:
200 ml to sporo, ale jednak i tak jakoś szybko się zużywa (przy tak częstym stosowaniu jak u mnie)
To co jest również tożsame dla obu wariantów to
zapach: przyjemny, delikatny aczkolwiek mocno orzeźwiający i pobudzający. Tak pachną liście manuka... a jak? Tego już sama nie umiem Wam określić ani do niczego porównać :)
Żel z peelingiem ma za zadanie oczyszczać. Porównując oba produkty powiem, że ma znacznie gęstszą konsystencję. W jego powierzchni widać p
ęcherzyki powietrza i maleńkie niebieskie grudki. Łączy w sobie cechy dwóch produktów, bo po pierwsze jest typowym żelem myjącym, a po drugie wzbogacony o mikroziarenka
doskonale oczyszcza skórę i pobudza. Prócz tych właściwości
wzbogacony jest substancją czynną zinc coeth sulfate, która wysusza i działą antybakteryjnie (stąd właśnie ukłon dla nastolatek z cerą skłonną do wyprysków i dla osób o cerze tłustej.
W buteleczce (zdj 1.) widać też różnicę w mętności. Jest zdecydowanie mniej przezroczysty.
 |
| żel z peelingiem - struktura |
Powiem Wam, że
naprawdę się polubiliśmy. Już w poprzednim poście kosmetycznym, gdzie mowa była o peelingu wspominałam, że przy cerze naczynkowej nie mogę często używać zdzieraków. Ale ten żel na tyle mi podpasował, że myłam nim twarz przynajmniej raz dziennie a bywało nawet, że rano i wieczorem.
Jeśli chodzi o żel myjący normalizujący to również jest to świetny produkt, ale już pozbawiony tej funkcji peelingującej. Czy to wada czy zaleta musicie stwierdzić sami.
Ja jednoznacznie nie mogę wam powiedzieć. Zaletą jest na pewno to, że żelu myjącego mogę używać znacznie częściej. Nie muszę obawiać się, że zaszkodzi on mojej delikatnej cerze. Wadą - jeśli posiadamy tylko żel myjący to bez dodatkowego peelingu nie oczyścimy cery.
Prócz substancji czynnej występującej w poprzednim ten wzbogacony jest jeszcze o prowitaminę B5 więc dodatkowo dba o jej piękny wygląd.
 |
| żel myjący - struktura |
Oba produkty delikatnie się pienią i nie szczypią w oczy.
Wiem, że ponownie do nich kiedyś wrócę, bo są godne uwagi.
Zalety:- delikatnie oczyszczają
- usuwają brud i pozostałości po makijażu
- pielęgnują cerę
- nie szczypią w oczy
- peeling jest delikatny
- mają odpowiednią konsystencję i pojemność butelki
- dobra cena
- ładny zapach
Wady: - nieco przesuszają cerę
Wybór należy do Ciebie.
Jeśli chcesz połączyć funkcję żelu myjącego i peelingu a nie ma przeciwwskazań co do stosowania w codziennej pielęgnacji, to w zasadzie po co płacić za dwa produkty, skoro można mieć je w jednej butelce?
Cena: ok. 9 zł
Gdzie kupione: Rossmann
Znacie tę serię? Może mieliście jakiś inny produkt z tej serii i polecacie?
Przyznam szczerze, że mam ogromną ochotę na pastę.