Dama z kotem w głowie
Zuzanna jeszcze do niedawna pracowała w agencji nieruchomości i wiodła życie stabilne, aczkolwiek nieco zakręcone.
Na co dzień matka Jasia i Małgosi, żona Michała nie miała większych zmartwień na głowie niż zycie własne i wciubianie nosa w problemy znajomych i rodziny.
Pewnego dnia po powrocie z pracy jej mąż Michał, dotąd lekarz w szpitalu powiatowym, oświadczył, że ma dość nocnych dyżurów i postanawia przyjąć posadę wiejskiego lekarza w ośrodku zdrowia.
Na nic zdały się pomrukiwania Zu, kwestia była już przesądzona.
Cała rodzina przeprowadza się więc do urokliwej miejscowości gdzieś w Polsce, o wymownej nazwie Bangladesz. Choć podobno to jedna z bogatszych wsi.
Państwo Roszkowscy zamieszkują w pensjonacie, którym dowodzi gospodyni Aniela.
Zuzanna jest postacią całkowicie zawichrowaną i niepoczytalną. Ma tysiące pomysłów w głowie i fajtłapowaty charakter. Nic więc dziwnego, że przydarzają się jej historie nie z tej ziemi.
Podpalone włosy, pogryzienie wiewiórki, podtopienie - to mogło przydarzyć się tylko jej. Nie na darmo mąż i siostra nazywają ją wariatką.
Gdy po przeprowadzce pani Aniela nie zaszczyca Roszkowskich swoją obecnością, Zuzanna jest przekonana, że kobieta została porwana dla okupu.
Od tej pory postanawia założyć własną, prywatną, agencję detektywistyczną.
Powieść jest naprawdę komiczna, ale przypadnie do gustu raczej sprecyzowanej grupie osób.
Osobiście wolę humor w bardziej okrytej szacie i nie przepadam za tym co dosłowne.
Sama postać Zuzanny jest nieco irytująca i nie chciałabym spotkać jej w swoim życiu.
To trochę taki człowiek, którego zwykłam nazywać "chuchu" i w życiu raczej wolę otaczać się ludźmi spokojnymi i nie zakłócającymi mojej wewnętrznej harmonii.
Widać przekłada się to także na świat literackich doznań.
Sam pomysł stworzenia powieści tak specyficznej rodzinki osadzonej w wiejskich realiach był niezły, ale ostatecznie nic tam nie powaliło mnie na kolana, a zwłaszcza specyficzny humor.
Dama z kotem, Iwona Czarkowska
Wydawnictwo Replika, 2017
Moja ocena: 6/10
- Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,5 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 132,1 cm
Przeczytane w tym roku 19/70