To jeszcze jeden efekt zwariowanej soboty, o której pisałam
poprzednio. Moje dzieci potrafią być niesamowicie twórcze w kuchni. Tym razem o kołaczach przygotowanych od początku do końca przez Pierwszą. Nawet zdjęcia sama robiła. Ja tylko piszę:-). Nawet nie wiedziałam, gdzie wyszperała przepis, który po sobocie gdzieś zaginął w czeluściach internetu, ale w końcu jakoś go odnalazłyśmy, aby jednak porządnie podać źródło i odtworzyć sam przepis.
Kołacze węgierskie odkryliśmy w bardzo kiepskiej wersji zimą w polskich górach. Były za słodkie, z bezsensownymi kolorowymi posypkami, ale... zainspirowały Pierwszą na tyle, że postanowiła odtworzyć ten smak w lepszej, domowej wersji. Akurat ostatnio nauczyła się robić dobre ciasto drożdżowe i eksperymentuje na różne sposoby. Oto kołacze węgierskie w wykonaniu mojej najstarszej:
Kołacze węgierskie
źródło
ciasto:260 g mąki pszennej110 ml letniego mleka15 g drożdży świeżych3 łyżeczki cukru1 jajko30 g roztopionego masła
posypka:4 łyżki cukru2 łyżeczki cynamonu1/2 łyżeczki wanilii w proszku50 g migdałów w płatkach
Z drożdży zrobić rozczyn: wymieszać z łyżeczką cukru, łyżeczką mąki i odrobiną mleka. Zostawić do wyrośnięcia na kilkanaście minut. Połączyć wszystkie składniki na ciasto i dokładnie wyrobić, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Zostawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny, aż ciasto podwoi swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części, aby się łatwiej wałkowało. Każdą rozwałkować na oprószonym mąką blacie na grubość ok. 0,5 cm. Pokroić na paski o szerokości 4 cm (nasze miały ok. 2,5 cm), długość pasków będzie różna, taka jaka wyjdzie po pokrojeniu, powinno to być mniej-więcej 30-35 cm.
Wałek owinąć folią aluminiową. Na folię nawinąć paski ciasta tak, aby brzegi zachodziły na siebie. W ten sposób nawinąć 2 kołacze z dwóch stron wałka. Aby jeden pasek sklejał się z drugim, Pierwsza lekko zwilżała je wodą. Całość smarowała roztrzepanym jajkiem.
Gdy dwa kołacze są już przygotowane, wysypać na blat lub na coś płaskiego wymieszane składniki posypki. Wałek obracać, delikatnie dociskając do posypki, aby przykleiła się do ciasta.
Delikatnie zdjąć z wałka ciasto wraz z folią. Nadmiar folii wcisnąć do środka, aby kołacze stabilnie stały. Moja Pierwsza obawiała się zdejmować z wałka surowe ciasto drożdżowe, aby nie straciło kształtu. W związku z tym piekła kołacze na wałku, którego rączki były ułożone na dwóch foremkach, a same kołacze opiekały się z każdej strony tak jak powinny. I było bardzo dobrze! Dzięki temu kształt zachował się perfekcyjnie.
Piekarnik rozgrzać do 180 st. C. Kołacze piec przez 10-12 minut do zrumienienia. Po wyjęciu z piekarnika usunąć folię.
Najlepsze na ciepło! To nie jest zwykłe ciasto drożdżowe, w tej wersji staje się ono przysmakiem wręcz niebiańskim...