To lato minęło nam pod znakiem zimnych pianek. Nie ma nic lepszego niż kawałek zimnego torcika w letnie, upalne dni. Pogoda nadal nas rozpieszcza, mamy piękny słoneczny wrzesień i takie zimne ciasto można jeszcze śmiało wykonać, choć doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż są to ostatnie podrygi lata i przyjdzie pora na moje umiłowane ponad wszystko szarlotki. Ale to jeszcze przed nami. Póki co, zapraszam na lekką jak niebo, kwaskową, nie za słodką malinową piankę z pysznym musem brzoskwiniowym. U mnie wszystkie owoce prosto z przydomowego krzaka/drzewa, nawet nie wiecie jaka to radość iść do ogrodu i zerwać sobie własne maliny, brzoskwinie, truskawy... z biegiem czasu coraz bardziej to doceniam.
Składniki na tortownicę 24-26 cm
1 duże opakowanie biszkoptów (u mnie okrągłe Petitki)
Pianka malinowa:
2 galaretki malinowe
2 szklanki wody
garść malin (mogą być mrożone)
500 ml śmietany kremówki
Mus brzoskwiniowy:
3 duże brzoskwinie
1 galaretka brzoskwiniowa
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 szklanka wody
Dodatki:
bita śmietana
posypka o smaku truskawkowym
Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia i układamy ciasno biszkopty. Przygotowujemy galaretkę malinową i studzimy, aż zacznie tężeć (musi być zimna ale nie ścięta). Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywno i dodajemy po łyżce tężejącej galaretki malinowej. Miksujemy krótko, tylko do połączenia składników. Dodajemy maliny i od razu wykładamy piankę na biszkopty. Wyrównujemy i wkładamy do lodówki. Przygotowujemy galaretkę brzoskwiniową z łyżeczką cukru i odstawiamy do schłodzenia, musi pozostać płynna. Umyte i obrane brzoskwinie miksujemy blenderem na mus. Dodajemy go porcjami do galaretki i mieszamy do połączenia. Wylewamy na piankę i wstawiamy ponownie do lodówki na 1-2 godziny.
Smacznego!