Zdecydowanie najlepsze bezglutenowe i bezmleczne naleśniki jakie robiłam i jadłam.Naleśniki z moczonych kasz (jaglanej czy gryczanej) zawojowały pod koniec zeszłego roku internet i sama już nie wiem gdzie widziałam je po raz pierwszy, ale na pewno najbliżej mi do przepisu z bloga
sojaturobie. Mają jak dla mnie same plusy - są przepyszne, stuprocentowo roślinne i proste do zrobienia... choć nie błyskawiczne, bo wymagające czasu na moczenie kaszy. Elastyczne mimo braku jajka, cienkie z chrupiącymi boczkami. Pyszne nie w stylu takich białomącznych, a raczej jak pełnoziarniste, ale to akurat dla mnie plus, a nie minus ;)
Oczywiście świetne są w wersji na słodko (dzieciakom radzę dodać do ciasta łyżeczkę waniliowego cukru trzcinowego lub ekstraktu z wanilii) ale i wytrawne w roli pełnoprawnego obiadu np z brokułowym pesto z
TEGO przepisu, ze szpinakiem czy pieczarkami.
Zdecydowanie polecam bezglutenowcom, beznabiałowcom, ale nie tylko :) U nas w każdym razie zadomowiły się na dobre.
Naleśniki z kaszy gryczanej - bezmleczne, bezglutenowe
Składniki:- 2 szklanki niepalonej kaszy gryczanej
- 2 szklanki wody
- 1 szklanka roślinnego mleka (u mnie sojowe)
- 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
- 1/4 łyżeczki soli
- opcjonalnie łyżeczka domowego cukru waniliowego
Przygotowanie:Kaszę płuczemy i zalewamy 2 szklankami wody.
Zostawiamy do namoczenia na 8-12 h (nie dłużej).
Wlewamy całość do blendera i miksujemy na gładko razem z solą i zmielonym siemieniem (jeśli woda, w której moczyła się kasza spieni się i nie chcemy jej użyć, to odlewamy i zalewamy kaszę szklanką świeżej zimnej wody).
Rozrzedzamy ciasto mlekiem sojowym do pożądanej gęstości (u mnie szklanka).
Zostawiamy na kilka/kilkanaście minut żeby ciasto odsapnęło (WAŻNE).
Smażymy jak klasyczne naleśniki tj na
dobrze rozgrzanej patelni, na odrobinie oleju (lub klarowanego masła).