Baklava – przesłodki deser pochodzący z kuchni arabskiej, przygotowywany w kilka wariantach smakowych, zawsze jednak z orzechami. Jadłam po raz pierwszy i gdyby nie jego kaloryczność, pewnie przygotowywałabym częściej. Warto pamiętać o baklavie, kiedy zapraszamy gości i chcemy ich poczęstować czymś wyjątkowo pysznym. Wbrew obawom, że nie wyjdzie, okazała się nadspodziewanie smaczna, nawet po wystygnięciu. Warunek konieczny: musicie lubić orzechy. Ja do swojej użyłam pistacji, dodałabym ich nawet więcej, gdyby nie kosmicznie wysoka cena tych orzechów.
Ciasto filo wyciągnąć z lodówki lub zamrażalnika.
Orzechy ziemne zmielić w młynku na pył lub drobne cząstki. Tak samo postąpić z pistacjami. Jeśli macie dobry blender, morele możecie rozdrobnić przy jego pomocy, jeśli nie, należy je potraktować tak samo, czyli młynkiem (będzie się „klajstrował” i zacinał, dlatego nie można przegiąć z długością rozdrabniania). Wszystkie 3 składniki przerzucić do miski, wymieszać, dodać syrop z agawy, żeby ładnie skleił całość.
Ciasto filo podzielić na 3 części (tak, by dopasować do prostokątnej formy), posmarować wierzch jednej łyżką tłuszczu, ułożyć na niej połowę masy, przykryć kolejną warstwą ciasta, posmarować tłuszczem, ułożyć resztę masy, przykryć ciastem, posmarować tłuszczem. Foremkę przełożyć do zamrażalnika na co najmniej kwadrans. Po stwardnieniu dużo łatwiej będzie nam pociąć całość w romby, trójkąty czy dowolny inny kształt.
Stewię rozpuszczamy w podgrzewanym na palniku soku, zdejmujemy z ognia.
Ciasto pieczemy w temp. 200 stopni do zezłocenia, pod koniec pieczenia polewamy syropem, zwłaszcza w miejscach rozcięć noża (żeby całość nim przesiąknęła). Odrobinę zostawiamy na koniec, kiedy wyciągniemy je już z piekarnika. To chyba wszystko. Proste, smaczne, jedyną trudność stanowi właściwie obranie orzechów. Smacznego!