
Kiedyś bardzo lubiłam rosół. W sumie kto nie lubi tej zupy? Niestety przechodząc najpierw na wegetarianizm, później na dietę roślinną, nie udało mi się zrobić bulionu, który w 100% odpowiadałby mi jako jego pełnoprawny zamiennik. Zawsze czegoś takiej zupie brakowało (zazwyczaj głębi smaku). Aż do momentu, kiedy odkryłam miso.
Miso jest tradycyjną zupą japońską, a jej głównym, charakterystycznym składnikiem jest pasta o tej samej nazwie. Pastę miso przygotowuje się z fermentowanych nasion soi. Samo miso ma świetne właściwości prozdrowotne (np. zdolność do obniżania ciśnienia krwi), które w ogromnej mierze zawdzięcza samym ziarnom soi, ale także swoim bakteriom, dlatego nie wolno jej długo gotować – powybijacie wszystkie dobre stworzonka.
Miso po raz pierwszy spróbowałam oczywiście przy okazji jedzenia sushi i od razu wpadłam po uszy, absolutnie zwariowałam na punkcie tej zupy. To było to! Idealny, pełny smaków, wegański bulion! Bardzo długo zamawiałam ją jedynie w japońskich restauracjach i zawsze ogarniał mnie smuteczek na widok zazwyczaj malutkiej (przynajmniej jak na moje standardy) miseczki z zupą. Nie myślałam o przygotowaniu jej w domu, bo zawsze wydawało mi się, że ma w sobie za dużo orientalnych składników, do których nie mam dostępu. Byłam w błędzie!
Zupa miso jest ultra prosta w wykonaniu, a wrzucić do niej można to, co aktualnie posiadamy w lodówce. Niezbędnymi składnikami jest bulion, pasta miso, wodorosty wakame i tofu. Nadal brzmi zbyt egzotycznie? Wystarczy, że kupicie pastę miso i algi przez internet (co nie będzie Was kosztować więcej niż 15zł + przesyłka), a będziecie mieć zapasik tych składników na litry dobrego bulionu. Więcej trików z miso wymieniam TUTAJ.
Tak więc zupocholicy – chochelka w garść i do roboty ;)
Ta zupa jest:
• pełna głębokich, bulionowych smaków •
• rozgrzewająca •
• łatwa do przyrządzenia •
• idealna do spersonalizowania •
D
Składniki
Składniki (na 1 litr zupy):
- ok. litr bulionu warzywnego (mój powstał z 2 marchewek, 1/2 selera naciowego, 1 pietruszki, 2 liści laurowych i 4 kulek ziela angielskiego)
- 4 łyżki pasty miso (o jej super wykorzystaniu w kuchni i dlaczego warto ją faktycznie kupić więcej pisałam TUTAJ)
- garść suszonych wodorostów wakame (ok. 10g)
- ok 6 suszonych grzybów shiitake lub ok. 10 pieczarek
- 2 łyżki sosu sojowego
- 200g tofu
- dodatki np. szczypiorek, cienkie kawałki surowej cukinii, liście szpinaku, cienko pokrojony por, kiełki, ziarna sezamu…
Sposób przygotowania
- Grzyby shiitake lub pieczarki, ugotuj wcześniej do miękkości w wodzie z dodatkiem 2 łyżek sosu sojowego i 1 łyżeczki cukru pod przykryciem. Wodę po gotowaniu zostaw do wzbogacenia bulionu.
- Wakame przełóż do miski i zalej ciepłą wodą na 15 minut. Po tym czasie odlej pozostałą wodę i pokrój glony na mniejsze kawałki.
- Ugotuj bulion lub podgrzej do zagotowania gotowy wywar, oddaj do niego wywar grzybowy. Odlej 3/4 szklanki ciepłego bulionu, w której wymieszaj dokładnie pastę miso. W pozostałym bulionie podgotuj przez 5 minut tofu i wodorosty wakame. Następnie zdejmij garnek z ognia i wymieszaj z rozmieszanym miso.
- Wywar z algami i tofu przelej do miseczek, dodaj pokrojone w plasterki grzyby i ulubione dodatki np. z tych, które wymieniłam powyżej.
- Jedz póki ciepłe i ciesz się smakiem :)
- PS. Miso tradycyjnie podaje się bez makaronu, ale jeśli wolicie taką zupę podać „po polsku”, to połączcie ją z makaronem ryżowym lub z tapioki.


Smacznego!
Diana
Artykuł Miso, czyli rosół po japońsku pochodzi z serwisu Vegan Corner.