Zanim to wszystko sobie poukładam, zanim ochłonę, pierwsze migawki z Barcelony.
Miasta, które chyba nie śpi.
Miasta wszechobecnych rowerów i deskorolek, które są tam wszędzie i są pełnoprawnym środkiem transportu.
Miasta buldożków (mam wrażenie, że był nim co drugi napotkany pies) i wszechobecnej, soczystej, mięsistej, bujnej zieleni, która skradła mi serce.
Uwielbiam sposób w jaki Hiszpanie potrafią zagospodarować każdy, ale to każdy, kawałek miejskiej przestrzeni. Wąska uliczka, skwerek, zaułek, pasaż między ulicami, balkon, wszędzie wyrastają liście i listki. Od gigantycznych palm rosnących na wysepkach między kolejnymi przejściami dla pieszych, czy pięknolistne, ażurowe akacje, w których skrzeczą zielone papugi, (których jest tam, mam wrażenie, więcej niż u nas wróbli), po małe, średnie, wielkie i zupełnie maciupeńkie doniczki, wciśnięte gdzie się da. Tak powinno być w każdym mieście.
Barcelona, mam wrażenie, to też miasto kontrastów.
Z tętniącej reklamami i rzeką turystów ulic, wchodzę uliczki ciemne, wąskie, ciche, czasem brudne, gdzie brak turystycznych, kulinarnych pułapek, sklepów "ze wszystkim", pranie suszy się na balkonach, a w malutkich, zapyziałych barach i knajpkach, których wystrój pamięta lata 80-te , miejscowi podjadają tapasy, śmiejąc się, rozmawiając głośno i popijając wino. Takie uliczki prowadzą do najciekawszych miejsc...
PS Bardzo lubię odnajdywać na zdjęciach z podróży, bohaterów drugiego planu. Postacie, spojrzenia, gesty. Coś czego nie zauważa się w momencie robienia zdjęcia. W domu, na spokojnie, w tle rozgrywają się historie, które czasem mogłyby posłużyć jako scena do filmu, czy temat na nowelę. Uwielbiam to!
PS2 W jednej z wąskich uliczek, trafiłam na niesamowitą wizualnie galerię z biżuterią, gdy tam wchodziłam, śpiewała Melody Gardot, tę piosenkę. Chcąc, nie chcąc, zapadła mi ona w pamięć, nie mogłam się od niej uwolnić i teraz kojarzy mi się z tym wyjazdem. Przygotowując zdjęcia do tego wpisu, słuchałam właśnie Melody Gardot, której muzykę i niesamowitą historię znałam już od dawna, ale dopiero teraz "przykleiła" się do mnie, nie chcąc się odczepić. Tutaj można posłuchać trochę o jej życiu, a także o Babci, która ją wychowała (jest też polski akcent tej historii, jej Babcia była Polką).