O ile gorzkie czekolady uwielbiam, tak te nadziane już nie bardzo. Zazwyczaj nadzienia są przesłodzone i tylko psują całą czekoladę. Mimo to skusiłam się na kupno tej czekolady, ponieważ nigdy jeszcze nie jadłam gorzkiej czekolady z nadzieniem. Zawsze widywałam je tylko w wersji mlecznej. Ciekawość wygrała i czekolada wylądowała u mnie w koszyku.
Wygląd: Tabliczka jest standardową stugramową wersją. Opakowanie jest w normalnej szacie graficznej Wedla z tym jednak wyjątkiem, że na zgrzewie jest obrazek rozkrojonego kokosa, a nad grafiką jest napis NOWOŚĆ. Po odpakowaniu widzimy 5 rządków po 2 duże kostki. Nadzienie jest białe i jest go całkiem sporo.
Skład: No przyznajmy szczerze, że gorzka czekolada jest tu słabej jakości. Na pierwszym miejscu w składzie jest cukier, a zdecydowanie powinna być miazga kakaowa. Niepotrzebny też tu jest tłuszcz mleczny skoro w nadzieniu również mamy do czynienia z tłuszczami i to tymi najgorszymi z możliwych, czyli utwardzonymi. No i zasmucił mnie fakt, że miazga z wiórków kokosowych jest na tak dalekim miejscu w składzie.
Smak: Niestety kiepski skład ma wpływ na smak. Czekolada jest za słodka jak na gorzką czekoladę, a szczególnie jest dojdzie do tego nadzienie. Jednak to nie jest najgorszy punkt tej czekolady. Najmniej smakowało mi nadzienie. Było mało kokosowe, słodkie i o dziwnej konsystencji. Nie posmakowała mi zbytnio, więc długo leżała u mnie w szafce zanim ją skończyłam.
Czy kupię ponownie? Nie.
Ocena produktu: 5/10