Naleśniki bolognese zapieczone z mozzarellą
Na początek chciałam wam podziękować za wszystkie wczorajsze komentarze. Naprawdę wzięłam sobie wszystko do serca, przemyślałam jeszcze raz i już nie będę się wahać jeśli chodzi o takie rzeczy. Dzisiaj za to znowu wam przedstawiam danie z cyklu "wspólnie i rodzinnie". Kiedy mam wolne, a mama pracuje całymi dniami to na mnie spada obowiązek przygotowanie głównego posiłku. Często muszę jednak iść na kompromisy, ponieważ moja rodzinka dopiero się powoli przekonywuje na różne uzdrowienia i eksperymenty. Dzisiaj wam przedstawiam nowe podanie tradycyjnego włoskiego sosu do spaghetti. Nie jest to jakieś odkrywcze danie, ale bardzo smaczne. Z resztą zróbcie, to się przekonacie!
Przepis na naleśniki bolognese zapieczone z mozzarellą:
(3 porcje)
Na naleśniki:
2 jajka
1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 1/3 szklanki mleka
szczypta soli
Na sos:
400 g mięsa mielonego z indyka
(lub chudej szynki wieprzowej)
1 łyżka oliwy
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 puszka pomidorów z puszki
200 g passaty pomidorowej
2 liście laurowe
świeży bądź suszony tymianek i oregano
sól
pieprz
cukier
150 g mozzarelli
Cebulę pokroić w kostkę. Na dużej głębszej patelni rozgrzać oliwę i podsmażyć cebulkę. Posiekać bardzo drobno czosnek i razem z mięsem mielonym wrzucić na patelnię. Mięso rozdrobnić i smażyć przez parę minut. Dodać pomidory, passatę, sól, tymianek, oregano i liść laurowy. Wymieszać dokładnie i dusić przez ok.30 min do zgęstnienia.
W tym czasie przygotować ciasto na naleśniki. Jajko roztrzepać z mlekiem, a mąki wymieszać z sobą i solą. Następnie połączyć wszystko razem. Smażyć naleśniki na dobrej teflonowej patelni.
Odkładać naleśnik na naleśnika, aby zmiękły.
Na środek każdego naleśnika wyłożyć po ok.2 łyżki nadzienia na środek. Złożyć w kopertę i układać w naczyniu żaroodpornym. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Naleśniki posypać startą mozzarellą i zapiec w przez ok.10 min do rozpuszczenia się sera.
Podawać na ciepło.
Smacznego!
***
Wczorajszy dzień był naprawdę dobrym dniem. Takiego luzu i czasu spędzonymi z przyjaciółmi potrzebowałam. Cały dzień poza domem, a upamiętnieniem tego jest pierwsza majowa opalenizna (oczywiście czerwone ramiona) i odciski na nogach od chodzenia.
Dzisiaj pogoda się zepsuła, ale już nie narzekam. To majowy deszcz. Ładnie pachnie.