Tosty z kremem Mocha/tahini/masłem orzechowym, truskawkami i bananem
Wczoraj truskawki z zamrażalnika, dzisiaj świeżutkie z placu targowego, polskie. Nie za bardzo wiedziałam co za bardzo z nimi zrobić. Kilka zjadłam solo i były tak słodziutkie, że szkoda było je w jakikolwiek sposób przerabiać. Z resztą sama nie wiedziałam za bardzo co chcę dzisiejszego ranka zjeść. Kręciłam się po kuchni, nie za bardzo wiedząc w co mam włożyć ręce. Coraz częściej odczuwam taką bezsilność, brak weny w kuchni. Za bardzo skupiam się chyba ostatnio na innych rzeczach i po prostu nie mam głowy za bardzo żeby myśleć o tym co zjeść. Chyba kończy się w moim życiu pewien etap. Powoli przestaję kontrolować każdy posiłek, planować dokładnie co zjem. To chyba dobrze, prawda?
Dzisiaj wygrała wersja z tahini. W końcu je zdobyłam. Tak długo go nie jadłam, że może dlatego mi tak smakowało?