Łaził, łaził i w końcu wyłaził. Właściwie nie wiem, dlaczego zawsze się tak nad nim znęcam. Mówię o My. I o żurze, którego właściwie nie robię. Wyszłam za mąż za Ślązaka, który: "żur bym zjadł, jadłbym co tydzień". Jakoś nie widzę tego: co tydzień, ale...